#7 Nigeryjskie opowieści vol. 1

Ponieważ artykuł o feministycznych nadużyciach utknął w martwym punkcie, postanowiłem, że wyjmę małe co nieco z zamrażarki, żeby ożywić bloga.

Najpierw muzyczka. Taki utwór aktualnie czytam; muszę go wykonać za 3 miesiące, czyli już bardzo niedługo. Jest to III Sonata op. 36 Karola Szymanowskiego, jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich kompozytorów w ogóle, a tym bardziej spośród twórców przełomu XIX i XX wieku. Sonata powstała dokładnie 100 lat temu. Nie będę się rozpisywał, czym ona jest ani jak jej słuchać. Muzyce planuję poświęcić wiele notek na blogu. Jest to utwór neoklasyczny, o skomplikowanej konstrukcji, który profesjonalny muzyk musi dokładnie poznać, nuta po nucie, zanim zdoła objąć go umysłem; dla laika może być nie do przeniknięcia. Nie wiem. Takie utwory są jednak najciekawsze.

https://www.youtube.com/watch?v=KJaEoEoj4no

A teraz do meritum. Jak wiadomo, ślady adipofilii, czyli fetyszu otyłości, można znaleźć w historii wielu kultur świata. W niektórych regionach Afryki, np. w Mauretanii, pogląd, że kobieta piękna to kobieta otyła, jest nawet dziś wyjątkowo mocno rozpowszechniony. Wiąże się z tym wiele negatywnych zjawisk, na przykład przymusowe tuczenie małych dziewczynek, zorganizowane w ramach „izb tuczenia”. Takie izby, prowadzone przez starsze kobiety zwane „tuczycielkami”, działają chyba nie do końca legalnie, faktem jest natomiast, że dzieci, które do nich trafiają, są oddawane przez rodziców dobrowolnie. Zjawisko to określane jest francuskim mianem „gavage” lub — w języku lokalnym — „leblouh”. Ja, podobnie jak chyba każdy zdrowy na umyśle Europejczyk, uważam, że tradycja ta jest formą znęcania się nad człowiekiem i powinno się ją jak najszybciej wyrugować.

Lecz to tylko dygresja. Wiele miesięcy temu odkryłem przypadkiem zbiór ludowych opowiadań afrykańskich znany po prostu jako „Folk Stories from Southern Nigeria”, a wydany podobno w roku 1910. (Tekst jest dostępny w Internecie.) Widać w tych tworach kultury bardzo wyraźnie ślady wspomnianych poglądów na temat idealnej kobiecej figury. Dziś prezentuję pierwszą z opowieści. Zapewniam, że nie jest to jeszcze największy hardkor, jaki mieści w sobie ów diabelski tomik. Jedno z opowiadań jest na przykład poświęcone całkowicie i bez ogródek tematyce otyłości — zaprezentuję je w kolejnej notce. Opowieść prezentowana w tej notce jest ciekawa z wielu innych względów, ale nie zamierzam się na ten temat rozpisywać, żeby Czytelnikowi nie zepsuć przyjemności obcowania z nią. Myślę, że za komentarz i analizę wystarczą moje zdawkowe przypisy w tekście, w których liczba znaków interpunkcyjnych jest proporcjonalna do mojego oszołomienia treścią.

Otóż właśnie: przypisy oznaczone „przyp. tł.” pochodzą od tłumacza angielskiego (lub folklorysty spisującego opowiadania), zaś te oznaczone „przyp. Wrou.” — od Wroubelka, czyli ode mnie. Angielskie tłumaczenie, do którego miałem dostęp, jest nieco nieporadne językowo. Zauważyłem, że wiele powieści afrykańskich napisanych jest takim właśnie prostym i niezdarnym językiem (np. powieści Chinuy Achebe). Nie zastanawiałem się, dlaczego tak jest; ma to swoją wartość artystyczną, toteż ową cechę postarałem się zachować.

Miłej zabawy.

Żółw i jego piękna córka

Dawno temu żył sobie wielce potężny król. Król ten miał wielki posłuch wśród wszelkiego dzikiego stworzenia i zwierzyny [sic]. Lecz za najmądrzejszego ze wszystkich stworzeń i ludzi uważano Żółwia. Król miał syna, księcia Ekpeniona, któremu podarował raz pięćdziesięcioro dziewcząt jako żony, wszelako żadna z nich się Księciowi nie spodobała. Króla bardzo to rozsierdziło; rozkazał, ażeby każdego mężczyznę, który posiada dziewczę przewyższające urodą książęce żony i który znajdzie uznanie w oczach Księcia, zgładzić — jako też zgładzić jego córkę i jej matkę.

Lecz w tym czasie Żółw i jego żona mieli właśnie córkę, która była bardzo piękna. Owóż matka jej uznała, że to rzecz niebezpieczna trzymać tak znakomite dziecko, gdyż Książę może się w nim zakochać, a zatem powiedziała swemu mężowi, że córkę jej winno się zabić i wyrzucić do buszu [sic!]. Żółw, będąc niechętnym tej propozycji, ukrył córkę i wychował ją aż ukończyła trzeci rok życia. Pewnego dnia, gdy Żółw i jego żona poszli byli uprawiać swą ziemię, królewski syn polując w okolicy zauważył ptaka powietrznego siedzącego na płocie okalającym Żółwi dom. Ptak przypatrywał się małej dziewczynce w takim oczarowaniu, że nie spostrzegł był zbliżającego się Księcia. Książę zastrzelił ptaka za pomocą swego łuku i swojej strzały, a ptak ów wpadł do środka Żółwiej zagrody, tak że Książę wysłał swego służącego, by go przyniósł. Kiedy sługa szukał zabitego ptaka, spostrzegł małą dziewczynkę; jej kształt wywarł na nim tak ogromne wrażenie, że natychmiast wrócił do swego pana i opowiedział mu, co ujrzał. Książę czym prędzej połamał płot, znalazł dziecko i zakochał się w nim od pierwszego wejrzenia [tak, w trzyletnim — przyp. Wrou.]. Zabawił w zagrodzie czas jakiś, rozmawiając z Żółwią córką tak długo, aż ta zgodziła się w końcu zostać jego żoną. Następnie wrócił do domu, lecz nie powiedział ojcu, że zakochał się w pięknej córce Żółwia.

Aliści następnego ranka posłał po skarbnika, od którego wziął sześćdziesiąt kawałków tkaniny1 i trzy setki Prętów2, te zaś wysłał Żółwiowi. Potem, wczesnym popołudniem, nawiedził dom Żółwia, i objaśnił Żółwiowi, że chce pojąć jego córkę za żonę. Żółw zrozumiał w mig, że to, co go trwożyło, wreszcie nadeszło, i że życie jego było w niebezpieczeństwie, zatem powiedział Księciu, iż gdyby tylko Król się dowiedział, pozabijałby nie tylko Żółwia, lecz także żonę i córkę jego. Książę odpowiedział, że prędzej sam zostałby zabity, niżby pozwolił na zabicie Żółwia, jego żony i jego córki. W końcu, po długich targach Żółw się zgodził i pozwolił Księciu pojąć swą córkę za żonę, gdy już dorośnie do odpowiedniego wieku [ciekawe jakiego — przyp. Wrou.]. Wtedy wrócił Książę do domu i opowiedział swej matce, co zrobił. Matka wpadła w ogromną rozpacz na myśl, że mogłaby stracić swego syna, z którego była bardzo dumna, jako że wiedziała, iż gdyby Król dowiedział się o samowoli swego syna, zgładziłby go. Atoli Królowa, choć świadoma gniewu męża, chciała, aby syn jej poślubił dziewczę, w którym się zakochał, toteż wybrała się do Żółwia i dała mu trochę pieniędzy, szat, pochrzynu [ichni ziemniak — przyp. Wrou.] oraz oleju palmowego, jako posag od syna [sic] w zamian za to, że Żółw nie wyda córki innemu mężczyźnie. Przez następnych pięć lat Książę stale spędzał czas z Żółwią córką, której na imię było Adet, kiedy zaś przyszedł czas, by ją oddać do izby tuczenia3, Książę wyznał ojcu, iż pojmie Adet za żonę. Gdy Król to usłyszał, wpadł w gniew i rozkazał w całym królestwie, ażeby ludzie przyszli pewnego dnia na rynek, gdzie Książę będzie sądzony. Oznaczony dzień nadszedł; rynek był całkiem pełny ludzi a pośrodku rynku ustawione były kamienie dla Króla i Królowej.

Gdy Król i Królowa przybyli, wszyscy ludzie wstali i powitali ich, zaś ci zasiedli na swych kamieniach. Król rzekł wtedy do swych posługaczy, ażeby przyprowadzili przed jego oblicze dziewczynę imieniem Adet. Kiedy Adet przybyła na miejsce, olśniła Króla swą pięknością. Król oznajmił wówczas, że kazał ludziom przybyć, aby powiedzieć im, że gniewa się bardzo na swego syna za jego samowolę i chęć pojęcia Adet za żonę bez jego wiedzy, jakkolwiek teraz, gdy sam już był ją zobaczył, musi przyznać, że jest w istocie bardzo piękna, i że syn jego dokonał był bardzo dobrego wyboru. Król zdecydował się tedy wybaczyć synowi.

Gdy już ludzie ujrzeli dziewczynę, zgodzili się, że była jak najbardziej znakomita i godna Księcia, przeto błagali Króla, by ten całkowicie uchylił swe prawo. Król się zgodził, a ponieważ prawo zostało wydane za pośrednictwem ludu Egbo, posłał po ośmiu Egbosów4, oznajmił im, że rozkaz został odwołany w całym jego królestwie i że w przyszłości nikt, kto ma córkę piękniejszą niż żony Księcia, nie będzie stracony. Następnie dał Egbosom wina palmowego i pieniędzy, aby usunęli prawo, i odesłał ich precz. Następnie zadekretował, że Żółwia córka, Adet, i syn jego złączą się więzem małżeńskim i pożenił ich jeszcze tego samego dnia. Wydano zatem wielką ucztę, trwającą dni pięćdziesiąt, na którą to król zabił pięć krów i rozdał ludziom mnóstwo foo-foo5 i curry na oleju palmowym, jak też wystawił wiele dzbanów z winem palmowym na ulice, aby ludność piła z nich wedle uznania. Kobiety urządziły w zagrodzie Króla świetną zabawę, a śpiewom i tańcom nie było końca. Książę i jego kompania także bawiła się, na rynku. Gdy świętowanie się skończyło, Król powierzył Żółwiowi połowę królestwa do panowania oraz trzy setki niewolników do pracy na jego ziemi. Do tego Książę podarował swemu teściowi dwie setki kobiet i setkę dziewcząt, by pracowały dla niego, tak że Żółw stał się jednym z najbogatszych w królestwie. Książę i jego żona przeżyli byli razem wiele ładnych lat, kiedy to Król umarł, zaś Książę zajął jego miejsce na tronie. A to wszystko dowodzi, że Żółw jest najmądrzejszym wśród zwierząt i ludzi.

MORAŁ: Zawsze miewajcie piękne córki, albowiem jak biedne by one nie były, zawsze jest szansa, iż syn królewski może się w nich zakochać, one zaś — zostając w ten sposób członkiniami królewskiego dworu — mogą zdobyć ogromne bogactwo. [Rzeczywiście morał… — przyp. Wrou.]


Przypisy oryginalne:

1 Jeden kawałek tkaniny ma zazwyczaj 8 jardów długości na 1 jard szerokości, a cena jego to 5s [przyp. tł.] [czymkolwiek jest „5s” — przyp. Wrou.].

2 „Pręt” taki zrobiony jest z mosiądzu i kosztuje 3d [j.w. — przyp. Wrou.]. Kształtem przypomina wąską obręcz do krokieta, około 16 cali na 6 cali. „Pręt” jest lokalną walutą u brzegów Cross River [przyp tł.] [Cross River to nazwa rzeki Oyono w Nigerii — przyp. Wrou.].

3 Izba tuczenia to dom, w którym trzyma się dziewczynę przez kilka tygodni przed jej ślubem. Daje się jej mnóstwo jedzenia i tuczy najbardziej jak to tylko możliwe, albowiem tusza uważana jest za ogromne piękno przez lud Efików [przyp. tł.].

4 Społeczność Egbo posiada wiele odgałęzień od miasta Calabar wzdłuż Cross River aż do Kamerunu Niemieckiego. Niegdyś społeczność ta czyniła użytek z szantażu na potrzeby zbierania długów dla różnych ludzi. Wódz każdej takiej wspólnoty [sic], zwany Ju-Ju, czyli kapłan fetyszy [chodzi o fetysze religijne — przyp. Wrou.] jest przebierańcem i nosi odrażającą maskę. U pasa, na krzyżu, ma zawieszony dzwonek, ukryty pod piórami; dzwonek obwieszcza jego przybycie. Kiedy Egbos był na dworze, żadnej kobiecie nie wolno było wyjść poza dom — nawet dziś [tj. na początku XX wieku — przyp. Wrou.] kobiety udają, że są przerażone. Egbos często trzyma bicz, którym bije na oślep wszystkich w zasięgu ręki. Przebiega całe miasto, zaś za nim biegną młodzi mężczyźni z jego wspólnoty, uderzając w bębny i wystrzeliwując z broni [cóż, każde społeczeństwo musi jak widać mieć swą „młodzież patriotyczną” — przyp. Wrou.]. Gdy Egbosi się bawią, wypija się bardzo dużo. W większości miast jest Dom Egbo, w którym za zasłoną Egbosi się przebierają. W środku Domu wiszą czaszki ludzkie i bawole — bo tak nazywają się tu krowy z buszu; są też głowy różnorakich antylop, krokodyli, małp i innych zwierząt zabitych przez członków wspólnoty. Czaszki krów i kóz zabitych przez resztę społeczności również się tam wiesza. W Domu Egbo zawsze pali się ogień, a rankiem i późnym popołudniem członkowie społeczności spotykają się tam, by wypić dżin i wino palmowe [przyp. tł.] [Nie jest jasne, czy Egbosi to nazwa plemienia czy też funkcji, jaką pełnią członkowie różnych plemion; prawdopodobnie to nazwa plemienia, które po prostu pełni szczególną rolę w życiu innych plemion — przyp. Wrou.].

5 Foo-foo — pochrzyn ugotowany i ugnieciony na papkę [przyp. tł.] [ichnie purée — przyp. Wrou.].


Źródło: http://www.sacred-texts.com/afr/fssn/fsn03.htm

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s