­Łčş­ŁčşÔÇéPodstawy ateizmu

W niniejszym artykule opisz─Ö t─Ö cz─Ö┼Ť─ç mojego ┼Ťwiatopogl─ůdu, kt├│ra jest cz─Ö┼Ťci─ů najwa┼╝niejsz─ů, najbardziej podstawow─ů i najtrwalsz─ů. Je┼Ťli kto┼Ť chce pozna─ç i zrozumie─ç Wroubelka, musi pozna─ç i zrozumie─ç wy┼éo┼╝one tu pogl─ůdy.

Wst─Öp

Ateist─ů mo┼╝na by─ç z r├│┼╝nych powod├│w. Mo┼╝na wskazywa─ç na obecno┼Ť─ç z┼éa na ┼Ťwiecie. Mo┼╝na wskazywa─ç na konieczno┼Ť─ç ci─ůg┼éego zmieniania interpretacji religijnych doktryn, tak by odpowiada┼éy nowo poznawanym faktom lub na niedorzeczno┼Ť─ç historii opisywanych w ┼Ťwi─Ötych ksi─Ögach. (Czemu bogowie obecnych religii monoteistycznych nie objawiali si─Ö ludziom prehistorycznym, tylko czekali na to sto tysi─Öcy lat?) Mo┼╝na wskazywa─ç na to, ┼╝e religia ani nie t┼éumaczy zjawisk naturalnych ani nie nadaje ostatecznie sensu ludzkiemu ┼╝yciu. (O czym b─Ödziemy marzy─ç w Niebie?) Mo┼╝na wskazywa─ç na antropocentryczno┼Ť─ç wszystkich religii, na ich fiksacj─Ö na punkcie drobnych, ludzkich spraw w obliczu ogromu wszech┼Ťwiata. Mo┼╝na wskazywa─ç na to, ┼╝e ┼Ťwi─Öte ksi─Ögi s─ů niewiarygodne, bo zosta┼éy spisane przez ludzi, kt├│rzy wiedzieli o ┼Ťwiecie mniej ni┼╝ my. (Czy ludzie nie rozumiej─ůcy nawet mechaniki opad├│w deszczu mog─ů nam powiedzie─ç co┼Ť warto┼Ťciowego o naturze wszech┼Ťwiata?)

Cho─ç wszystkie te argumenty s─ů w zasadzie dobre, ┼╝aden z nich nie dotyka sedna problemu religii. Powy┼╝sze argumenty bior─ů pod obstrza┼é konsekwencje przyj─Öcia pewnych religijnych dogmat├│w, na przyk┼éad tego, ┼╝e istnieje pewien b├│g; ┼╝e ten b├│g jest dobry; ┼╝e post─Öpuje sensownie itp. Te konsekwencje maj─ů by─ç rzekomo na tyle niewygodne, by przekona─ç religijnego apologet─Ö do porzucenia wiary. Im mocniej si─Ö jednak w co┼Ť wierzy, tym wi─Öcej niewygodnych lub wr─Öcz niedorzecznych konsekwencji tej wiary jest si─Ö w stanie zaakceptowa─ç, zatem powy┼╝sze argumenty mog─ů przekona─ç albo ju┼╝ przekonanych albo tych wahaj─ůcych si─Ö. Osoba prawdziwie religijna mo┼╝e si─Ö zgodzi─ç z ka┼╝dym z tych argument├│w ÔÇö i nadal trwa─ç w wierze.

Dlatego ja opieram sw├│j ateizm na zgo┼éa innych podstawach. M├│j ateizm jest konsekwencj─ů mojego ┼Ťwiatopogl─ůdu filozoficznego, idei o znacznie szerszym zasi─Ögu, stosuj─ůcej si─Ö nie tylko do kwestii religii. Moje podstawy dostarczaj─ů argument├│w, kt├│re wed┼éug mnie uderzaj─ů w samo sedno religii, a zatem je┼Ťli kto┼Ť si─Ö z nimi zgadza, automatycznie stawia go to w szeregu ateist├│w. Tym w┼éa┼Ťnie podstawom po┼Ťwi─Öc─Ö niniejsz─ů notk─Ö. Om├│wi─Ö te┼╝ niekt├│re cz─Östo u┼╝ywane riposty apologet├│w, za┼Ť na koniec przedstawi─Ö histori─Ö kszta┼étowania si─Ö moich pogl─ůd├│w na temat religii.

Je┼Ťli chodzi o muzyczne interludium, oczywi┼Ťcie chcia┼éem przedstawi─ç co┼Ť napisanego przez ateist─Ö, najlepiej na fortepian. Nigdy na lekcjach historii muzyki pogl─ůdy religijne kompozytor├│w nie by┼éy nawet wzmiankowane, chyba ┼╝e chodzi┼éo o utwory religijne ÔÇö moja wiedza na temat ateist├│w w muzyce by┼éa zatem zerowa dop├│ki nie zacz─ů┼éem pisa─ç tej notki. Jak si─Ö okazuje, ateist├│w w historii muzyki by┼éo wielu: Bizet, Busoni, Chaczaturian, Jan├í─Źek, Ligeti, Prokofiew, Ravel, Rimski-Korsakow, Anton Rubinstein, Saint-Sa├źns, Richard Strauss, Szostakowicz, Var├Ęse, XenakisÔÇŽ by wymieni─ç tylko tych najbardziej znanych (znanych przeci─Ötnemu muzykowi).

Wybra┼éem Ravela. Maurice Ravel napisa┼é tylko jeden religijny utw├│r, pi─Öciominutowe opracowanie ┼╝ydowskiej pie┼Ťni modlitewnej na zam├│wienie petersburskiej ┼Ťpiewaczki operowej. Okre┼Ťla┼é samego siebie jako ateist─Ö, a jego pogrzeb mia┼é charakter ┼Ťwiecki. Poni┼╝ej link do ÔÇ×SonatinyÔÇŁ, najbardziej obok ÔÇ×Jeux dÔÇÖeauÔÇŁ znanego dzie┼éa solowego Ravela, r├│wnie cz─Östo jak ono prezentowanego na koncertach i wybieranego przez m┼éodych pianist├│w na konkursy. Wykonuje turecki pianista Faz─▒l Say, ateista skazany za pogl─ůdy (1) przez tureck─ů ÔÇ×dobr─ů zmian─ÖÔÇŁ na 10 miesi─Öcy wi─Özienia w zawieszeniu.

https://www.youtube.com/watch?v=68sChKCObYw

Empiryzm

1.        Gromadzenie wiedzy

Cz┼éowiek przez prawie ca┼ée ┼╝ycie uczy si─Ö, gromadzi wiedz─Ö. Znaczna cz─Ö┼Ť─ç ÔÇö o ile nie ca┼éo┼Ť─ç ÔÇö tej wiedzy zdobywana jest poprzez interakcj─Ö z otoczeniem. Na przyk┼éad ma┼ée dziecko wk┼éadaj─ůc palec w p┼éomie┼ä ┼Ťwieczki uczy si─Ö, ┼╝e p┼éomienie s─ů gor─ůce. Cz┼éowiek na p├│┼║niejszym etapie rozwoju r├│wnie┼╝ uczy si─Ö w ten spos├│b ÔÇö pami─Ötam moje zaskoczenie, kiedy raz w laboratorium wla┼éem kt├│ry┼Ť z izomer├│w ksylenu do zlewu, w przekonaniu ┼╝e ksyleny rozpuszczaj─ů si─Ö w wodzie. Teraz ju┼╝ wiem lepiej.

P├│┼║niej poznaje si─Ö drug─ů metod─Ö zdobywania wiedzy: uczenie si─Ö od innych, to znaczy s┼éuchanie lub czytanie ich wypowiedzi.

Mamy wreszcie i trzeci─ů metod─Ö: u┼╝ywanie narz─Ödzi my┼Ťlowych, na przyk┼éad aparatu matematycznego, do wyci─ůgania wniosk├│w z posiadanej ju┼╝ wiedzy. Na przyk┼éad wiedz─ůc, ┼╝e p├│┼éka rega┼éu wytrzyma 100 kg, potrafi─Ö obliczy─ç, ┼╝e nie powinienem stawia─ç na niej wi─Öcej ni┼╝ pi─Ö─ç 20-litrowych kanistr├│w z benzyn─ů (przyjmujemy, ┼╝e g─Östo┼Ť─ç benzyny jest w przybli┼╝eniu r├│wna g─Östo┼Ťci wody).

2.        Sk─ůd pochodzi wiedza?

Jednym z kilku wielkich spor├│w w historii filozofii jest sp├│r o to, sk─ůd czerpiemy wiedz─Ö: z rozumu czy z do┼Ťwiadczenia? Innymi s┼éowy, jest to sp├│r mi─Ödzy racjonalizmem a empiryzmem. Ja zdecydowanie obstaj─Ö przy tym drugim stanowisku. Rozum mo┼╝e przekszta┼éca─ç zdobyt─ů wiedz─Ö, ale nie dostarczy jej, gdy w punkcie wyj┼Ťcia nie dysponujemy ┼╝adn─ů wiedz─ů. Trudno wyobrazi─ç sobie, z jakich rozumowych przes┼éanek mia┼éby wynika─ç fakt, ┼╝e si┼éa nacisku na p├│┼ék─Ö rega┼éu z przyk┼éadu wy┼╝ej b─Ödzie sum─ů si┼é nacisku kanistr├│w, jakie na nim postawi─Ö. Wydaje si─Ö to intuicyjne, ale tylko dlatego, ┼╝e jest to wiedza powszechna i ┼éatwo sprawdzalna. Ka┼╝dy dowolny fakt odkryty przez nauki empiryczne m├│g┼éby nie istnie─ç a ani matematyka ani logika by na tym nie ucierpia┼éy. Wyobra┼║my sobie ┼Ťwiat, w kt├│rym nie istnieje zasada superpozycji si┼é, czyli zasada, w my┼Ťl kt├│rej naciski pochodz─ůce od ka┼╝dego kanistra dodaj─ů si─Ö. Za┼é├│┼╝my, ┼╝e si┼éy si─Ö mno┼╝─ů, zatem dwa kanistry, ka┼╝dy o masie 20 kg, wywieraj─ů ┼é─ůcznie si┼é─Ö dwudziestokrotnie wi─Öksz─ů ni┼╝ jeden kanister. C├│┼╝, w tym ┼Ťwiecie fizyka by┼éaby z pewno┼Ťci─ů inna, ale matematyka ÔÇö nie. Zatem fakty nauk empirycznych nie wywodz─ů si─Ö z ÔÇ×czystego rozumuÔÇŁ, czymkolwiek by on nie by┼é.

Pozostaje pytanie o pochodzenie wiedzy w rodzaju ÔÇ×2+2=4ÔÇŁ. Tego tematu nie b─Öd─Ö w tym artykule podejmowa┼é, cho─ç uwa┼╝am, ┼╝e nawet i ta wiedza nie jest aprioryczna, tzn. pochodzi z do┼Ťwiadczenia.

3.        Prawdziwo┼Ť─ç s─ůd├│w

Skoro zatem zgadzamy si─Ö co do tego, i┼╝ wiedza pochodzi z do┼Ťwiadczenia, musimy zgodzi─ç si─Ö r├│wnie┼╝, ┼╝e ostateczn─ů instancj─ů weryfikuj─ůc─ů prawdziwo┼Ť─ç jakiego┼Ť s─ůdu (zdania) jest do┼Ťwiadczenie. Je┼Ťli kto┼Ť m├│wi nam, ┼╝e w Japonii zakazane jest wyznawanie islamu, to jedynym sposobem, aby si─Ö o tym przekona─ç, jest wzi─Öcie do r─Öki japo┼äskiego kodeksu karnego i przeczytanie go od deski do deski (najlepiej po japo┼äsku). Wtedy b─Ödziemy mogli z pe┼én─ů stanowczo┼Ťci─ů i pewno┼Ťci─ů stwierdzi─ç, ┼╝e ten pogl─ůd, powielany w setkach mem├│w, jest obiegow─ů bzdur─ů.

Mo┼╝emy nawet spr├│bowa─ç zdefiniowa─ç prawd─Ö jako zgodno┼Ť─ç z do┼Ťwiadczeniem, za┼Ť fa┼ész ÔÇö jako niezgodno┼Ť─ç z do┼Ťwiadczeniem. (Filozofowie b─Öd─ů mieli mn├│stwo zastrze┼╝e┼ä do takiej definicji, ale te┼╝ sami jak dot─ůd nie sformu┼éowali ostatecznej i zadowalaj─ůcej definicji prawdy.)

Z definicj─ů t─ů jest tylko jeden ma┼éy problem. Nie wszystko da si─Ö zweryfikowa─ç do┼Ťwiadczalnie. Nie m├│wi─Ö tu o technicznych trudno┼Ťciach. Swego czasu kto┼Ť dowcipny zauwa┼╝y┼é, ┼╝e nie jeste┼Ťmy w stanie stwierdzi─ç, czy na niewidocznej stronie Ksi─Ö┼╝yca nie znajduje si─Ö gigantyczna reklama Coca-Coli. (Z Ziemi zawsze wida─ç tylko jedn─ů i t─Ö sam─ů stron─Ö Ksi─Ö┼╝yca.) Jeszcze w latach trzydziestych ubieg┼éego wieku Moritz Schlick zapewnia┼é, ┼╝e m├│wi─ůc o do┼Ťwiadczalnej weryfikacji ma na my┼Ťli jedynie teoretyczn─ů mo┼╝liwo┼Ť─ç jej przeprowadzenia ÔÇö a jako przyk┼éad niemo┼╝liwej do przeprowadzenia weryfikacji podawa┼é twierdzenia dotycz─ůce planet i ksi─Ö┼╝yc├│w, m├│wi─ůc, ┼╝e jest czyst─ů niedorzeczno┼Ťci─ů twierdzi─ç, ┼╝e cz┼éowiek kiedykolwiek postawi stop─Ö na Ksi─Ö┼╝ycu. Szkoda, ┼╝e profesor Schlick zosta┼é zastrzelony przez jakiego┼Ť wariata zaledwie 33 lata przed urzeczywistnieniem przez ludzko┼Ť─ç tej ÔÇ×niedorzeczno┼ŤciÔÇŁÔÇŽ

Kiedy zatem m├│wi─Ö, ┼╝e nie wszystko da si─Ö zweryfikowa─ç do┼Ťwiadczalnie, mam na my┼Ťli twierdzenia, kt├│re w widoczny spos├│b umykaj─ů do┼Ťwiadczeniu. Twierdzenia, z kt├│rych nie da si─Ö wywie┼Ť─ç ┼╝adnych wniosk├│w mo┼╝liwych do bezpo┼Ťredniej weryfikacji w praktyce. Twierdzenia, co do kt├│rych nie da si─Ö wskaza─ç do┼Ťwiadczalnego sposobu sprawdzenia, czy s─ů prawdziwe czy nie. Na przyk┼éad z twierdzenia ÔÇ×Na niewidocznej stronie Ksi─Ö┼╝yca jest reklama Coca-ColiÔÇŁ da si─Ö wywie┼Ť─ç nast─Öpuj─ůcy spos├│b jego sprawdzenia: ÔÇ×Pole─ç na Ksi─Ö┼╝yc i przekonaj si─ÖÔÇŁ. Z twierdzenia ÔÇ×Wok├│┼é mnie istnieje niezale┼╝ny ode mnie ┼ŤwiatÔÇŁ nie da si─Ö wywie┼Ť─ç ┼╝adnego empirycznego sposobu jego weryfikacji. Nie ma takiego eksperymentu, kt├│ry m├│g┼éby potwierdzi─ç lub obali─ç t─Ö tez─Ö. Zar├│wno wyznawca teorii Matriksa jak i wyznawca teorii braku Matriksa wyt┼éumacz─ů ka┼╝de mo┼╝liwe do przeprowadzenia do┼Ťwiadczenie jako emanacj─Ö swojej teorii ÔÇö ten wierz─ůcy w Matrix powie, ┼╝e to, co zaobserwowali┼Ťmy w naszym do┼Ťwiadczeniu by┼éo tylko impulsami wys┼éanymi do naszych m├│zg├│w przez System, za┼Ť ten niewierz─ůcy w Matrix powie, ┼╝e impulsy w naszych m├│zgach zosta┼éy wywo┼éane prawdziwymi bod┼║cami, takimi jak ┼Ťwiat┼éo, d┼║wi─Ök itp.

4.        S─ůdy nieodwo┼éuj─ůce si─Ö do do┼Ťwiadczenia

Twierdzenia nieweryfikowalne do┼Ťwiadczalnie stanowi─ů powa┼╝ny problem dla ka┼╝dego empirysty. Gdyby┼╝ jeszcze dotyczy┼éy one wy┼é─ůcznie spraw tego typu co istnienie MatriksaÔÇŽ Niestety! Kiedy filozofowie zgrupowani w Kole Wiede┼äskim sformu┼éowali na pocz─ůtku XX wieku powy┼╝szy postulat, zwany zasad─ů weryfikowalno┼Ťci, okaza┼éo si─Ö, ┼╝e nie spe┼énia go du┼╝a cz─Ö┼Ť─ç ludzkiego dyskursu.

Cz┼éonkowie Ko┼éa Wiede┼äskiego, nazywani neopozytywistami, stan─Öli przed dylematem: porzuci─ç tak intuicyjne i oczywiste kryterium weryfikacji prawdziwo┼Ťci twierdze┼ä ÔÇö czy te┼╝ porzuci─ç te obszary ludzkiej my┼Ťli, kt├│re do niego nie pasowa┼éy? Wybrali t─Ö drug─ů opcj─Ö. Uznali, ┼╝e je┼Ťli za jedyne ┼║r├│d┼éo wiedzy uznajemy do┼Ťwiadczenie, to zdania, kt├│re nie odwo┼éuj─ů si─Ö do do┼Ťwiadczenia; kt├│re nie mog─ů nigdy zosta─ç zweryfikowane przez do┼Ťwiadczenie ÔÇö s─ů bezsensowne, nie przekazuj─ů ┼╝adnej tre┼Ťci. Tre┼Ť─ç bowiem musi by─ç albo prawd─ů albo fa┼észem. Schlick poszed┼é o krok dalej i stwierdzi┼é: ÔÇ×Znaczeniem zdania jest metoda jego weryfikacjiÔÇŁ; wed┼éug tej interpretacji, znaczeniem zdania ÔÇ×Na niewidocznej stronie Ksi─Ö┼╝yca jest reklama Coca-ColiÔÇŁ jest dok┼éadnie to, ┼╝e je┼Ťli polec─Ö na Ksi─Ö┼╝yc, ujrz─Ö t─Ö reklam─Ö. Zdanie, kt├│re nie wskazywa┼éo na spos├│b ustalenia, czy jest prawd─ů czy fa┼észem, zosta┼éo nazwane werbalizmem, czyli nic nieznacz─ůc─ů zbitk─ů d┼║wi─Ök├│w, tak jak szczekanie psa.

Tego, co posz┼éo na pierwszy ogie┼ä neopozytywist├│w, mog┼éo by─ç ┼╝al jedynie filozofom z krwi i ko┼Ťci. Na pierwszy ogie┼ä posz┼éa bowiem ca┼éa my┼Ťl metafizyczna. Metafizyka to dzia┼é filozofii, kt├│ry analizuje problem bytu, istnienia. Do lamusa odesz┼éy zatem debaty o tym, czy ┼Ťwiat sk┼éada si─Ö z jednej czy dwu pierwotnych substancji, czy te┼╝ mo┼╝e wszystko jest emanacj─ů ┼Ťwiat┼éa (jak u ┼Ťredniowiecznego filozofa Grossetestego), czy powszechniki naprawd─Ö istniej─ů etc. Zdania na poz├│r metafizyczne, np. to o istnieniu reklamy na Ksi─Ö┼╝ycu, zosta┼éy zamienione na zdania bezpo┼Ťrednio odwo┼éuj─ůce si─Ö do do┼Ťwiadczenia, tj. zgodnie z przytoczonym postulatem ÔÇ×Znaczeniem zdania jest metoda jego weryfikacjiÔÇŁ, zdanie

            Na niewidocznej stronie Ksi─Ö┼╝yca jest reklama Coca-Coli

jest to┼╝same ze zdaniem

            Je┼Ťli polecisz na niewidoczn─ů stron─Ö Ksi─Ö┼╝yca, ujrzysz reklam─Ö Coca-Coli.

W spos├│b nieunikniony weryfikacjonistyczne kryterium sensowno┼Ťci zmiot┼éo z powierzchni ziemi ca┼éy dyskurs religijny orazÔÇŽ naukowy. To ostatnie jest ironiczne o tyle, ┼╝e neopozytywi┼Ťci w wi─Ökszo┼Ťci byli naukowcami, a j─Özyk nauki stawiali sobie za wz├│r, do kt├│rego powinny zbli┼╝a─ç si─Ö ka┼╝de dociekania.

Okazało się, że nauka oprócz umiłowanych przez neopozytywistów zdań protokolarnych w rodzaju:

            Azot topnieje w temperaturze ÔÇô210 ┬░C

zawierała także abstrakcyjne zdania, takie jak:

            Je┼Ťli cia┼éo A dzia┼éa na cia┼éo B si┼é─ů F, to cia┼éo B dzia┼éa na cia┼éo A si┼é─ů ÔÇôF, o tym samym kierunku i warto┼Ťci, a przeciwnym zwrocie.

Si┼éy nie wida─ç, wida─ç co najwy┼╝ej efekt jej dzia┼éania. Czy si┼éa istnieje? Jak do┼Ťwiadczalnie zweryfikowa─ç zdanie ÔÇ×Si┼éy istniej─ůÔÇŁ? To, ┼╝e przedmioty si─Ö przemieszczaj─ů, nie dowodzi istnienia si┼é ÔÇö przez wieki ludzie t┼éumaczyli przecie┼╝ zjawisko ruchu na r├│┼╝ne sposoby. Wygl─ůda na to, ┼╝e zdanie ÔÇ×Si┼éy istniej─ůÔÇŁ jest bezsensowne; jak zatem mo┼╝emy sensownie uprawia─ç fizyk─Ö?

5.        S─ůdy naukowe ÔÇö nieodwo┼éuj─ůce si─Ö do do┼Ťwiadczenia, a jednak sensowne

Po wielu dekadach debat i bada┼ä wiadomo, ┼╝e nauka jest li tylko pewnym sposobem opisu do┼Ťwiadczenia. (Takim, kt├│ry wprawdzie nie ma sobie r├│wnych, niemniej jednak jednym z wielu mo┼╝liwych.) Poj─Öcia naukowe nie musz─ů by─ç namacalne ÔÇö wa┼╝ne, ┼╝e da si─Ö z nich wysnu─ç wnioski weryfikowalne w do┼Ťwiadczeniu. Teorie naukowe s─ů tym lepsze, im dok┼éadniej opisuj─ů do┼Ťwiadczenie. Zatem s─ůdy naukowe po┼Ťrednio odwo┼éuj─ů si─Ö do do┼Ťwiadczenia, daj─ů przewidywania, kt├│re mo┼╝na do┼Ťwiadczalnie sprawdzi─ç. W ten spos├│b zosta┼éo uratowane i kryterium sensowno┼Ťci przez do┼Ťwiadczaln─ů weryfikacj─Ö i nauka.

Nale┼╝y jeszcze nadmieni─ç, ┼╝e kryterium weryfikowalno┼Ťci zosta┼éo w mi─Ödzyczasie zast─ůpione kryterium falsyfikowalno┼Ťci. Ot├│┼╝ teorie naukowe zak┼éadaj─ů, ┼╝e to, co postuluj─ů b─Ödzie prawdziwe zawsze. Zatem przepowiadaj─ů taki a nie inny wynik potencjalnie niesko┼äczenie wielu do┼Ťwiadcze┼ä. Mog─Ö przecie┼╝ wci─ů┼╝ powtarza─ç ten sam eksperyment naukowy, ┼╝eby si─Ö przekona─ç, czy dana teoria nadal ÔÇ×dzia┼éaÔÇŁ. Zatem jednostkowe eksperymenty nie mog─ů potwierdzi─ç teorii, gdy┼╝ ta wypowiada si─Ö o niesko┼äczenie wielkiej liczbie eksperyment├│w; kr├│tko m├│wi─ůc, nawet je┼Ťli eksperyment da wynik zgodny z teori─ů, nie dowodzi to jeszcze, ┼╝e ten sam wynik b─Ödzie otrzymywany ka┼╝dorazowo przy powtarzaniu tego eksperymentu w przysz┼éo┼Ťci. Tak wi─Öc teori─Ö mo┼╝na tylko sfalsyfikowa─ç ÔÇö je┼Ťli eksperyment poka┼╝e co┼Ť niezgodnego z ni─ů ÔÇö nigdy za┼Ť nie da si─Ö jej ostatecznie zweryfikowa─ç.

6.        S─ůdy religijne ÔÇö sensowne czy bezsensowne?

No dobrze ÔÇö spyta uwa┼╝ny Czytelnik ÔÇö a jak to si─Ö wszystko ma do ateizmu? Ot├│┼╝ wspomnia┼éem ju┼╝, ┼╝e neopozytywi┼Ťci za┼éatwili za jednym zamachem ca┼éy dyskurs religijny: s┼éowa, kt├│re nie odnosi┼éy si─Ö do do┼Ťwiadczenia ÔÇö takie jak ÔÇ×b├│gÔÇŁ czy ÔÇ×duszaÔÇŁ ÔÇö zosta┼éy pozbawione prawa do istnienia.

Mo┼╝na tu zada─ç pytanie, czy ÔÇ×b├│gÔÇŁ nie mo┼╝e odnosi─ç si─Ö do do┼Ťwiadczenia? Owszem, mo┼╝e, ale wtedy b─Ödzie zwyk┼éym, namacalnym obiektem. Stosunkowo ma┼éo religii utrzymuje, ┼╝e boga da si─Ö dotkn─ů─ç, tak jak da si─Ö dotkn─ů─ç krzes┼éa, gdy┼╝ istnienie takiego boga stanowczo zbyt ┼éatwo mo┼╝na by┼éoby potwierdzi─ç lub (co bardziej prawdopodobne) obali─ç. Bogowie s─ů prawie zawsze opisywani jako byty transcendentne, niedost─Öpne zwyczajnemu, fizykalnemu do┼Ťwiadczeniu. Wielu apologet├│w poczu┼éo si─Ö zatem co najmniej niekomfortowo, widz─ůc jak ch─Ötnie ┼Ťwiat filozoficzny przyjmuje neopozytywistyczne rewelacje, bo znaczy┼éo to, ┼╝e ich transcendentni bogowie do┼é─ůczali w┼éa┼Ťnie do zbioru poj─Ö─ç bezsensownych.

Religie zyska┼éy drugie ┼╝ycie, gdy ustalono ju┼╝, czym jest nauka i dlaczego nauka mo┼╝e u┼╝ywa─ç s┼é├│w nieodnosz─ůcych si─Ö bezpo┼Ťrednio do do┼Ťwiadczenia. Apologeci zrozumieli, ┼╝e je┼Ťli tylko uda im si─Ö przefarbowa─ç idee religijne tak, by upodobni─ç je do abstrakcyjnych idei naukowych, mog─ů liczy─ç na przepchni─Öcie ich przez nowo otwart─ů furtk─Ö do ┼Ťwiata poj─Ö─ç sensownych.

Ateizm semiotyczny

Problem z poj─Öciami religijnymi, kt├│ry nie wyst─Öpuje w obszarze nauki, jest taki, ┼╝e wi─Ökszo┼Ť─ç religii definiuje boga jako istot─Ö na tyle konkretn─ů, by mog┼éa my┼Ťle─ç, odczuwa─ç oraz komunikowa─ç si─Ö z lud┼║mi, lecz jednocze┼Ťnie na tyle abstrakcyjn─ů, by le┼╝a┼éa poza zasi─Ögiem poznania ludzkiego. Niestety nie da si─Ö zje┼Ť─ç ciastka i go mie─ç. Jedna i ta sama rzecz nie mo┼╝e by─ç jednocze┼Ťnie ide─ů i jedn─ů z instancji tej idei w ┼Ťwiecie; jednocze┼Ťnie konkretem i abstraktem. Czerwona szmatka to nie czerwie┼ä, dobry cz┼éowiek to nie dobro─ç, a dwa jab┼éka to nie liczba dwa. O ile mi wiadomo, nikt z filozof├│w nie twierdzi┼é, ┼╝e istniej─ů obiekty b─Öd─ůce jednocze┼Ťnie konkretami i abstraktami.

Je┼Ťli b├│g ma by─ç obiektem konkretnym (materialnym), to w nieunikniony spos├│b podpada pod jurysdykcj─Ö nauki, staje si─Ö obiektem, kt├│ry mo┼╝na bada─ç (i obali─ç) naukowo. (Czasami apologeci m├│wi─ů o r├│┼╝nych ÔÇ×innych ┼ŤwiatachÔÇŁ, w kt├│rych bogowie mieliby istnie─ç, ma si─Ö rozumie─ç jako byty konkretne, lecz niedost─Öpne naszemu poznaniu. Porusz─Ö ten temat w dalszej cz─Ö┼Ťci notki.)

Je┼Ťli za┼Ť b├│g ma by─ç obiektem abstrakcyjnym, to znaczy czym┼Ť takim jak liczba lub poj─Öcie fizyczne, to obiekt taki istnieje tylko o tyle o ile cz┼éowiek powo┼éa go w my┼Ťli do istnienia; jego istnienie sprowadza si─Ö do bycia u┼╝ytecznym narz─Ödziem my┼Ťlowym, czyli cz─Ö┼Ťci─ů formalnego aparatu naukowego s┼éu┼╝─ůcego do wyci─ůgania wniosk├│w z przes┼éanek. Do takiego boga nie da si─Ö modli─ç, w takiego boga nie da si─Ö wierzy─ç, z takim bogiem nie da si─Ö nijak komunikowa─ç; ten b├│g nie jest w stanie niczego robi─ç, wszak istnieje tylko na papierze lub w my┼Ťli.

Dochodzimy zatem do wniosku, ┼╝e b├│g jest albo falsyfikowaln─ů hipotez─ů naukow─ů albo te┼╝ niefalsyfikowalnym elementem abstrakcyjnej teorii, kt├│ry istnieje o tyle tylko o ile mo┼╝na go wykorzysta─ç do opisu jakiego┼Ť fragmentu rzeczywisto┼Ťci. Zatem w pierwszym przypadku istnienie boga jest tak samo mo┼╝liwe do obalenia jak istnienie jednoro┼╝c├│w, za┼Ť w drugim przypadku nie ma sensu nazywa─ç takiej abstrakcyjnej idei mianem ÔÇ×bogaÔÇŁ, bo nie ma ona nic wsp├│lnego ani z rozumieniem tego poj─Öcia, jakie posiadali nasi przodkowie, kt├│rzy tworzyli religie, ani z rozumieniem tego poj─Öcia, jakie posiadaj─ů wyznawcy religii, wchodz─ůcy z takim bogiem w kontakt.

Przedstawiony powyżej rodzaj ateizmu zwykło się nazywać ateizmem semiotycznym.

Cz─Östo zadawane pytania

Sk─ůd mo┼╝na by─ç pewnym, ┼╝e (dany) b├│g nie istnieje?

Zach─Öcam, by przeczyta─ç artyku┼é raz jeszcze. Streszczaj─ůc: albo ├│w b├│g jest konkretem albo abstraktem. Je┼Ťli jest konkretem, to ┼éatwo obali─ç jego istnienie metodami naukowymi. Je┼Ťli abstraktem, to nie ma sensu nazywa─ç tego poj─Öcia mianem ÔÇ×bogaÔÇŁ. To rozumowanie jest r├│wnie pewne, jak to, ┼╝e dwa i dwa daje cztery.

Oczywi┼Ťcie jest mo┼╝liwe, ┼╝e istnieje starszy pan z d┼éug─ů brod─ů siedz─ůcy na chmurze, znany cho─çby ze ÔÇ×Stworzenia AdamaÔÇŁ Micha┼éa Anio┼éa. Tak samo jak jest mo┼╝liwe, ┼╝e istniej─ů krasnoludki. Lub jednoro┼╝ce. (Nawiasem m├│wi─ůc, jestem przekonany, ┼╝e nawet Micha┼é Anio┼é traktowa┼é swoje przedstawienie tylko jako metafor─Ö.) Poniewa┼╝ jednak nikt zdrowy na umy┼Ťle nie wierzy w krasnoludki ani jednoro┼╝ce, analogiczna postawa wobec tak okre┼Ťlonego (!) boga wydaje si─Ö r├│wnie zdroworozs─ůdkowa.

Czy religia nie daje nam dodatkowych, pozanaukowych ┼║r├│de┼é wiedzy o ┼Ťwiecie? Sk─ůd wiadomo, ┼╝e nie istnieje inny ┼Ťwiat poza tym, kt├│rego do┼Ťwiadczamy?

Aby w pe┼éni odpowiedzie─ç na to pytanie, musia┼ébym podj─ů─ç dyskusj─Ö wielu zagadnie┼ä ontologii i epistemologii, czyli teorii bytu i teorii poznania. Spr├│buj─Ö jednak stre┼Ťci─ç kluczowe spostrze┼╝enia pozwalaj─ůce odeprze─ç zarzut.

Rozpoczn─Ö od zadania pytania: sk─ůd wiemy, ┼╝e przedmioty, kt├│re widzimy, nie s─ů tylko z┼éudzeniami naszego umys┼éu a my nie znajdujemy si─Ö pod narkoz─ů, jak zapytywa┼é Wittgenstein, lub ÔÇö by u┼╝y─ç nowocze┼Ťniejszej metafory ÔÇö w Matriksie? Je┼Ťli to pytanie wydaje si─Ö Czytelnikowi g┼éupie, mog─Ö go zapewni─ç, ┼╝e jego pytanie jest g┼éupie z tych samych powod├│w. Je┼Ťli natomiast nie wydaje si─Ö ono g┼éupie, zach─Öcam do zastanowienia si─Ö nad nim.

Jedyn─ů pewn─ů rzecz─ů, jaka jest nam dana, s─ů nasze tera┼║niejsze do┼Ťwiadczenia. Je┼Ťli widz─Ö jaki┼Ť b┼éysk ┼Ťwiat┼éa, to wiem, ┼╝e widz─Ö b┼éysk ┼Ťwiat┼éa. Je┼Ťli s┼éysz─Ö d┼║wi─Ök, to wiem, ┼╝e s┼éysz─Ö d┼║wi─Ök. Nie jestem w stanie si─Ögn─ů─ç do jakiego┼Ť ÔÇ×┼Ťwiata zewn─ÖtrznegoÔÇŁ, by przekona─ç si─Ö, czy b┼éysk lub d┼║wi─Ök by┼é spowodowany jakim┼Ť rzeczywistym zjawiskiem czy te┼╝ by┼éy to moje halucynacje. Podobnie nie jestem w stanie si─Ögn─ů─ç w przesz┼éo┼Ť─ç i oceni─ç, czy by┼éa taka, jak j─ů pami─Ötam albo jak o niej m├│wi─ů jej tera┼║niejsze pozosta┼éo┼Ťci.

Oczywi┼Ťcie tworzymy sobie r├│┼╝ne abstrakcyjne konstrukty: ┼Ťwiat zewn─Ötrzny, odr─Öbne ┼Ťwiadomo┼Ťci ka┼╝dego cz┼éowieka (do kt├│rych te┼╝ przecie┼╝ nie mamy dost─Öpu), ide─Ö czasu i przestrzeni. Mo┼╝emy stwierdzi─ç, ┼╝e skoro na stole nie le┼╝y ┼╝aden przedmiot, kt├│ry w naszym mniemaniu m├│g┼é spowodowa─ç b┼éysk, to b┼éysk ├│w musia┼é nam si─Ö przywidzie─ç. To jednak jest tylko wniosek funkcjonuj─ůcy w obr─Öbie naszego sztucznego konstruktu my┼Ťlowego, zwanego ÔÇ×obiektywn─ů rzeczywisto┼Ťci─ůÔÇŁ czy te┼╝ ÔÇ×┼Ťwiatem zewn─ÖtrznymÔÇŁ. Uwidacznia si─Ö te┼╝ podstawowa r├│┼╝nica mi─Ödzy bezpo┼Ťrednimi do┼Ťwiadczeniami a abstrakcyjnymi my┼Ťlowymi konstruktami. Ot├│┼╝ analizuj─ůc p├│┼║niejsze spostrze┼╝enia, na przyk┼éad spostrze┼╝enie, ┼╝e w ogrodzie jest z┼éodziej z latark─ů, kt├│ra mog┼éa przypadkowo za┼Ťwieci─ç przez okno, mog─Ö doj┼Ť─ç do wniosku, ┼╝e jednak b┼éysk ┼Ťwiat┼éa nie by┼é tylko moim przywidzeniem. Wida─ç, ┼╝e prawdziwo┼Ť─ç stwierdzenia ÔÇ×B┼éysk mi si─Ö przywidzia┼éÔÇŁ podlega ocenie rozumowej, kt├│ra zmienia si─Ö w zale┼╝no┼Ťci od nap┼éywaj─ůcych danych. Prawdziwo┼Ť─ç stwierdzenia ÔÇ×Widzia┼éem b┼éyskÔÇŁ (bez elementu oceny, czy b┼éysk by┼é prawdziwy czy nie), jest oczywista i stwierdzalna natychmiastowo. Ta podstawowa r├│┼╝nica pozwala na utrzymywanie rozr├│┼╝nienia na konkretne do┼Ťwiadczenia i abstrakcyjne my┼Ťlowe konstrukty.

Wszystkie wymienione wcze┼Ťniej idee: ┼Ťwiata zewn─Ötrznego, ┼Ťwiadomych podmiot├│w, czasu, przestrzeni ÔÇö to abstrakcje oparte na analizie danych pochodz─ůcych z do┼Ťwiadczenia. Nie mamy dost─Öpu do ┼Ťwiata zewn─Ötrznego ÔÇö tworzymy sobie konstrukt o nazwie ÔÇ×┼Ťwiat zewn─ÖtrznyÔÇŁ na podstawie bezpo┼Ťrednich do┼Ťwiadcze┼ä.

Uprzedzam w─ůtpliwo┼Ťci: czy powy┼╝sze rozumowanie dowodzi, ┼╝e ┼Ťwiat zewn─Ötrzny nie istnieje? Nie! Dowodzi ono, ┼╝e r├│wnie bezsensowne jest stwierdzenie, ┼╝e on istnieje, jak to, ┼╝e on nie istnieje ÔÇö a to dlatego, ┼╝e oba te stwierdzenia s─ů nieweryfikowalne. Przy czym stwierdzeniu, ┼╝e on istnieje, nadajemy sztucznie sens, tworz─ůc w naszych umys┼éach abstrakcyjny model ┼Ťwiata zewn─Ötrznego. Tak to funkcjonuje. Je┼Ťli Czytelnik si─Ö nie zgadza, mo┼╝e przerwa─ç czytanie w tym miejscu i napisa─ç, dlaczego.

Sytuacja nie jest beznadziejna, za┼Ť ÔÇö jak stwierdzi┼é Alfred Ayer ÔÇö g┼éupot─ů jest oczekiwa─ç bezwzgl─Ödnej pewno┼Ťci tam, gdzie tej pewno┼Ťci by─ç nie mo┼╝e. Nikt nie wykorzystuje niemo┼╝no┼Ťci udowodnienia realno┼Ťci naszych do┼Ťwiadcze┼ä jako argumentu przeciwko tym do┼Ťwiadczeniom. Oskar┼╝ony o morderstwo nie m├│wi w s─ůdzie ┼╝e jego ofiara nadal ┼╝yje a wszyscy ulegaj─ů zbiorowej iluzji. R├│wnie┼╝ s─ůd nie odrzuca jasnego dowodu zbrodni w postaci no┼╝a z krwi─ů ofiary na podstawie tego, ┼╝e nie jest w stanie udowodni─ç, ┼╝e n├│┼╝ naprawd─Ö istnieje. Nie robimy tego, bo to by znaczy┼éo, ┼╝e traktujemy nasze do┼Ťwiadczenia wybi├│rczo ÔÇö jednym ufamy a drugim nie, a tego nie wolno nam robi─ç (nie mamy do tego podstaw).

Jednak┼╝e w mniej oczywistych kontekstach r├│┼╝ni intelektualni oszu┼Ťci ch─Ötnie wykorzystuj─ů fakt, ┼╝e nie jeste┼Ťmy w stanie udowodni─ç z absolutn─ů pewno┼Ťci─ů niczego poza w┼éasnymi doznaniami. Na przyk┼éad tzw. kreacjoni┼Ťci g┼éosz─ů, ┼╝e Ziemia powsta┼éa par─Ö tysi─Öcy lat temu, a poniewa┼╝ nie ma na to ┼╝adnych dowod├│w, twierdz─ů, ┼╝e wszystkie dowody naukowe na rzeczywisty wiek Ziemi s─ů sfabrykowane przez wszechmog─ůce b├│stwo. Mo┼╝na w takim razie zapyta─ç: sk─ůd kreacjonista ma pewno┼Ť─ç, ┼╝e Ziemia nie powsta┼éa 5 minut temu, wraz z nami i naszymi g┼éowami wype┼énionymi ÔÇ×sfabrykowanymiÔÇŁ wspomnieniami z przesz┼éo┼Ťci, kt├│ra nigdy nie istnia┼éa? Doskonale wszechmog─ůce b├│stwo by┼éoby w stanie dokona─ç takiego aktu stworzenia. Shots fired, man down.

Innym, mniej oczywistym kontekstem takiego intelektualnego kuglarstwa jest kontekst poruszony w oryginalnym pytaniu. Pytaj─ůc o istnienie ÔÇ×innegoÔÇŁ ┼Ťwiata zak┼éadamy, ┼╝e mamy dost─Öp do jakiego┼Ť rejestru ┼Ťwiat├│w i mo┼╝emy je od siebie odr├│┼╝ni─ç. Niestety, to nieprawda. Ka┼╝de do┼Ťwiadczenie mo┼╝na interpretowa─ç jako pochodz─ůce ÔÇ×z tego ┼ŤwiataÔÇŁ i analizowa─ç je metodami naukowymi. Nie ma ┼╝adnych powod├│w, by przypisywa─ç jedne nasze do┼Ťwiadczenia do jednego a inne do innego ┼Ťwiata.

Je┼Ťli chodzi o pierwsz─ů cz─Ö┼Ť─ç pytania, to poj─Öcie wiedzy zazwyczaj definiuje si─Ö jako ÔÇ×prawdziwy i uzasadniony s─ůdÔÇŁ. Trudno wskaza─ç na jakikolwiek prawdziwy lub w og├│le empirycznie weryfikowalny s─ůd, kt├│rego ┼║r├│d┼éem by┼éaby religia. Trzeba zatem stwierdzi─ç, ┼╝e stawianie tezy o jakim┼Ť wzbogacaniu naszego zasobu wiedzy przez religi─Ö jest zwyk┼éym zabiegiem erystycznym.

Czy cudy nie dowodz─ů istnienia boga?

Nie da si─Ö sensownie zdefiniowa─ç poj─Öcia cudu, co jest konsekwencj─ů fakt├│w przywo┼éanych w odpowiedzi na wcze┼Ťniejsze pytanie o ÔÇ×inne ┼ŤwiatyÔÇŁ. Sam Ko┼Ťci├│┼é Katolicki stosuje przynajmniej dwa r├│┼╝ne rozumienia tego poj─Öcia.

Czym jest cud? W dawnych czasach, kiedy wiedza naukowa cz┼éowieka by┼éa sk─ůpa, cudem nazywano co┼Ť niezwyk┼éego, co zdarza┼éo si─Ö rzadko i przeczy┼éo wyobra┼╝eniom cz┼éowieka na temat ┼Ťwiata b─ůd┼║ te┼╝ to, czego cz┼éowiek nie potrafi┼é zrozumie─ç. Taka definicja wydaje si─Ö by─ç u┼╝ywana przez Ko┼Ťci├│┼é w procesie kanonizacji, gdy┼╝ ┼╝─ůda on rejestru cud├│w dokonanych bezpo┼Ťrednio lub po┼Ťrednio przez osob─Ö kanonizowan─ů, a nawet powo┼éuje ekspert├│w maj─ůcych dostarcza─ç argument├│w za i przeciw ÔÇ×cudowno┼ŤciÔÇŁ tych cud├│w! (Jednym z takich ekspert├│w w sprawie Matki Teresy z Kalkuty by┼é s┼éynny Christopher Hitchens.)

Definicja cudu jako czego┼Ť, czego nie potrafimy wyt┼éumaczy─ç, jest ┼╝enuj─ůco uboga intelektualnie. Po pierwsze, jest oczywiste, ┼╝e w miar─Ö post─Öpu my┼Ťli naukowej, jeste┼Ťmy w stanie zrozumie─ç i wyt┼éumaczy─ç coraz wi─Öcej rzeczy. Aby definicja dzia┼éa┼éa, musieliby┼Ťmy udowodni─ç, ┼╝e dane zdarzenie nie b─Ödzie mog┼éo by─ç nigdy wyt┼éumaczone, co jest oczywi┼Ťcie niemo┼╝liwe do udowodnienia. Po drugie ÔÇö co wa┼╝niejsze ÔÇö ta definicja jest obci─ů┼╝ona powa┼╝nym defektem filozoficznym, o kt├│rym ju┼╝ w artykule napomkn─ů┼éem: definicja ta bazuje na b┼é─Ödnym z gruntu rozr├│┼╝nieniu na ÔÇ×┼Ťwiat przyrodzonyÔÇŁ i ÔÇ×┼Ťwiat nadprzyrodzonyÔÇŁ, czyli ÔÇ×inne ┼ŤwiatyÔÇŁ, kt├│rego to rozr├│┼╝nienia nie da si─Ö na podstawie do┼Ťwiadczenia dokona─ç!

Niekt├│rzy staraj─ů si─Ö zdefiniowa─ç cud za pomoc─ů splotu niskiego prawdopodobie┼ästwa i wysokiej korzy┼Ťci dla ÔÇ×beneficjentaÔÇŁ cudu. Na przyk┼éad m├│wi─ů, ┼╝e je┼Ťli kto┼Ť wyleczy si─Ö z raka, cho─ç lekarze szacowali prawdopodobie┼ästwo takiego wyleczenia si─Ö na liczb─Ö bardzo nisk─ů, to jest to cud. Taki argument bazuje na niezrozumieniu co najmniej dw├│ch koncepcji. Po pierwsze, to, ┼╝e co┼Ť jest ma┼éo prawdopodobne, nie oznacza, ┼╝e wydarzenie si─Ö tego czego┼Ť przeczy naszej wiedzy, czy te┼╝ jest czym┼Ť niespodziewanym. Wr─Öcz przeciwnie, skoro m├│wimy, ┼╝e z cz─Östotliwo┼Ťci─ů np. jeden na milion jakie┼Ť wydarzenie si─Ö wydarza, to jeste┼Ťmy przekonani, ┼╝e z miliona pr├│b otrzymamy jeden sprzyjaj─ůcy wynik. Tego si─Ö w┼éa┼Ťnie spodziewamy i to jest jak najbardziej zgodne z nasz─ů wiedz─ů. Wygranie na loterii jest ma┼éo prawdopodobne, a mimo to ┼Ťrednio ÔÇ×co tydzie┼ä kto┼Ť wygrywaÔÇŁ, wed┼éug s┼é├│w Totalizatora. Po drugie, wyleczenie si─Ö z raka, nawet spontaniczne, nie jest sytuacj─ů niespotykan─ů w medycynie. Przeprowadza si─Ö eksperymenty na zwierz─Ötach laboratoryjnych, z kt├│rych jasno wynika, ┼╝e w niekt├│rych odmianach raka istnieje sta┼éy procent np. szczur├│w, kt├│re wychodz─ů z choroby ca┼éo, pomimo braku leczenia. Jednak apologeci w tym przypadku nie zgadzaj─ů si─Ö ju┼╝ na u┼╝ycie terminu ÔÇ×cudÔÇŁ: po pierwsze dlatego, ┼╝e to szczury; po drugie dlatego, ┼╝e owe cudowne uleczenia zdarzaj─ů si─Ö w miar─Ö regularnie. Wida─ç, ┼╝e ci, kt├│rzy proponuj─ů definicj─Ö cudu jako czego┼Ť nieprawdopodobnego i dobrego, przecz─ů sami sobie.

W odpowiedzi na wszystkie powy┼╝sze zarzuty, niekt├│rzy apologeci t┼éumacz─ů, ┼╝e w cudzie nie chodzi tak naprawd─Ö o prestidigitatorskie sztuczki, ale o wewn─Ötrzn─ů przemian─Ö duchow─ů cz┼éowieka w nim uczestnicz─ůcego. Oczywi┼Ťcie, tak rozumiany cud niczego nie dowodzi i na tak─ů definicj─Ö mo┼╝na si─Ö zgodzi─ç. Owe ÔÇ×wewn─Ötrzne przemianyÔÇŁ powoli zaczynaj─ů natomiast by─ç domen─ů bada┼ä neurolog├│w.

Jak powstało życie? Czy to, że nie wiemy, jak powstało życie nie dowodzi, że życie stworzył Bóg?

Nie wiem jak powsta┼éo ┼╝ycie i nikt tego nie wie, cho─ç jest wiele prawdopodobnych hipotez. Wa┼╝ne jest natomiast, aby zauwa┼╝y─ç, ┼╝e hipoteza stworzenia ┼╝ycia przez boga (chrze┼Ťcija┼äskiego lub innego) niczego nie wyja┼Ťnia. Hipoteza stworzenia ┼╝ycia przez boga sprowadza si─Ö do wskazania na organizmy ┼╝ywe i powiedzenia: to stworzy┼é b├│g. Kr├│tko m├│wi─ůc, zamiast t┼éumaczy─ç, jak co┼Ť powsta┼éo, nazywa ona to co┼Ť dzie┼éem boga. Jednak nazwa─ç nie znaczy zrozumie─ç. Pojawiaj─ů si─Ö bowiem natychmiast dwa pytania: ÔÇ×Co to jest b├│g?ÔÇŁ oraz: ÔÇ×W jaki spos├│b b├│g stworzy┼é ┼╝ycie?ÔÇŁ Zatem apologeta musi teraz wyja┼Ťni─ç wi─Öcej kwestii ni┼╝ mia┼é do wyja┼Ťnienia przed zapostulowaniem swojej hipotezy.

Konkluduj─ůc, stwierdzamy, ┼╝e hipoteza boga nie jest w og├│le hipotez─ů, a na pewno nie mo┼╝e stanowi─ç konkurencji dla hipotez naukowych. Tym bardziej nie stanowi ona dowodu istnienia ┼╝adnego boga. Zaznaczam, ┼╝e wszystko to mo┼╝emy i powinni┼Ťmy stwierdzi─ç zanim zaczniemy si─Ö zag┼é─Öbia─ç w genomy, DNA i cz─Östo┼Ť─ç jego mutacji.

Przecie┼╝ B├│g przekracza granice logiki! Ludzkie rozumowanie si─Ö do niego nie stosuje!

Pat Condell zauwa┼╝y┼é kiedy┼Ť, ┼╝e ÔÇ×B├│g przekracza granice logikiÔÇŁ w taki sam spos├│b jak bandyta przekracza granice prawa ÔÇö i to chyba najlepiej obrazuje natur─Ö powy┼╝szego argumentu. Jest on oczywistym zabiegiem erystycznym maj─ůcym na celu hurtowe i nieodwo┼éalne usuni─Öcie wszelkich w─ůtpliwo┼Ťci ateisty poprzez stwierdzenie, ┼╝e o bogu po prostu nie wolno dyskutowa─ç.

Jak ka┼╝de stwierdzenie, tak┼╝e i to wymaga jednak dowodu. Jak apologeta udowodni, ┼╝e b├│g przekracza granice logiki i do┼Ťwiadczenia?

Ponadto, taki spos├│b argumentacji godzi w sam─ů religi─Ö, bo to oznacza, ┼╝e w og├│le nic o bogu powiedzie─ç nie mo┼╝na ÔÇö i zakaz ten dotyczy w r├│wnym stopniu wyznawc├│w co kap┼éan├│w religii, jak r├│wnie┼╝ ┼Ťwi─Ötych ksi─ůg danej religii. To raczej strza┼é w stop─Ö dla apologety.

A do┼Ťwiadczenie religijne? Skoro mo┼╝na do┼Ťwiadczy─ç obecno┼Ťci krzes┼éa, to mo┼╝na do┼Ťwiadczy─ç obecno┼Ťci boga!

Oczywi┼Ťcie, je┼Ťli ├│w b├│g jest czym┼Ť podobnym do krzes┼éa, albo chocia┼╝ cz┼éowieka, to jak najbardziej mo┼╝na go do┼Ťwiadczy─ç.

Poniewa┼╝ jednak nikt nie utrzymuje, ┼╝e widzia┼é starca na chmurze w otoczeniu skrzydlatych anio┼ék├│w, nale┼╝a┼éoby zapyta─ç, czego konkretnie do┼Ťwiadcza osoba religijna; w jaki konkretnie spos├│b jest zdefiniowany ├│w b├│g, kt├│rego ona do┼Ťwiadcza. Je┼Ťli chcemy co┼Ť udowodni─ç (np. istnienie boga), musimy wiedzie─ç, co dok┼éadnie jest tre┼Ťci─ů dowodzonego przez nas twierdzenia. Je┼Ťli b├│g ma by─ç na przyk┼éad zdefiniowany jako ÔÇ×istota, kt├│ra stworzy┼éa ┼ŤwiatÔÇŁ, to trudno z takiej definicji wywie┼Ť─ç jego cechy, kt├│re mog┼éyby cz┼éowiekowi objawi─ç si─Ö w do┼Ťwiadczeniu i utwierdzi─ç go w przekonaniu, ┼╝e ma kontakt (wzrokowy lub inny) w┼éa┼Ťnie z owym bogiem.

Ponadto, aby takie do┼Ťwiadczenie mog┼éo by─ç dowodem, trzeba by┼éoby dowie┼Ť─ç, ┼╝e nie da si─Ö tego do┼Ťwiadczenia interpretowa─ç z pozycji ateisty-empirysty. Dlatego na przyk┼éad wszelkie epizody religijnych uniesie┼ä i mdlenia na Stadionie Narodowym (polecam wyszuka─ç informacji w sieci), nie dowodz─ů istnienia niczego opr├│cz mechanizmu utraty ┼Ťwiadomo┼Ťci w wyniku niedotlenienia m├│zgu.

Rozumiem, ┼╝e niekt├│rzy ksi─Ö┼╝a s─ů pedofilami a Ko┼Ťci├│┼é op┼éywa w bogactwa. Ale to nie pow├│d ┼╝eby odrzuca─ç wiar─Ö w Jezusa, prawda?!

Oczywi┼Ťcie, ┼╝e to nie pow├│d, by odrzuca─ç wiar─Ö w Jezusa. To nie pow├│d, by odrzuca─ç wiar─Ö w Ko┼Ťci├│┼é ÔÇö ÔÇ×┼Ťwi─Öty ko┼Ťci├│┼é grzesznych ludziÔÇŁ. Z drugiej strony, ja nigdy nie musia┼éem odrzuca─ç wiary w Jezusa, bo nigdy w niego nie wierzy┼éem.

Ludzie mniejszego kalibru, m.in. politycy, dziennikarze, aktywi┼Ťci, cz─Östo zadowalaj─ů si─Ö krytyk─ů konkretnej wsp├│lnoty (najcz─Ö┼Ťciej Ko┼Ťcio┼éa Katolickiego) lub kap┼éan├│w tej wsp├│lnoty, wytykaj─ůc na przyk┼éad to, ┼╝e cz─Ö┼Ť─ç ksi─Ö┼╝y jest pedofilami, cz─Ö┼Ť─ç ksi─Ö┼╝y interesuje si─Ö tylko pieni─Ödzmi ÔÇö i na podstawie tej krytyki odrzucaj─ů wiar─Ö. Taki argument uwa┼╝am za beznadziejnie chybiony. Nie uderza on ani w wiar─Ö ani w religi─Ö ani nawet we wsp├│lnot─Ö, ale w konkretnych jej cz┼éonk├│w i to w spos├│b, kt├│ry nijak nie wskazuje na zwi─ůzek ich z┼éych uczynk├│w z religi─ů, jak─ů wyznaj─ů. To nie jest argument przeciwko wierze religijnej i ja tego argumentu nigdy nie u┼╝ywa┼éem.

Poza tym ludzie, kt├│rzy w ten┼╝e spos├│b staj─ů si─Ö ÔÇ×ateistamiÔÇŁ, szybko przestaj─ů nimi by─ç, kiedy na przyk┼éad spotkaj─ů mi┼éego ksi─Ödza albo przyjdzie im bra─ç ┼Ťlub, a ich ÔÇ×mi┼éo┼Ť─çÔÇŁ za┼╝yczy sobie, by by┼é to ┼Ťlub ko┼Ťcielny.

Czy religia nie daje ludziom moralno┼Ťci? Czy bez religii ludzie nie zachowywaliby si─Ö jak zwierz─Öta i mordowali siebie nawzajem? Czy nie warto wspiera─ç religii nawet je┼Ťli jej doktryny s─ů nieprawdziwe?

M├│wi─ůc kr├│tko: nie. Podobnie jak religia nie jest g┼é├│wnym czynnikiem sprawiaj─ůcym, ┼╝e ludzie staj─ů si─Ö terrorystami, tak samo nie jest ona g┼é├│wnym czynnikiem sprawiaj─ůcym, ┼╝e tworz─ů normy moralne i post─Öpuj─ů (w wi─Ökszo┼Ťci przypadk├│w) zgodnie z nimi. Moralno┼Ť─ç nie tylko nie jest domen─ů ludzi religijnych, ale wr─Öcz w og├│le nie jest domen─ů ludzi. Moralno┼Ť─ç, cho─ç oczywi┼Ťcie nie tak─ů skodyfikowan─ů, posiadaj─ů r├│wnie┼╝ zwierz─Öta. Na przyk┼éad samce wielu gatunk├│w zazwyczaj nie walcz─ů o dane terytorium i jego zasoby na ┼Ťmier─ç i ┼╝ycie; do ustalenia dominacji wystarczaj─ů im du┼╝o ┼éagodniejsze ┼Ťrodki. Z kolei samiec dominuj─ůcy nie musi co i rusz u┼╝ywa─ç bezpo┼Ťredniej, fizycznej agresji do wyegzekwowania pos┼éusze┼ästwa.

Nie trzeba od razu studiowa─ç zachowa┼ä lw├│w, wystarcz─ů kr├│liki. Mam od d┼éugiego czasu wiele tych fascynuj─ůcych zwierz─ůt w domu i ÔÇö kiedy mia┼éem wi─Öcej czasu ÔÇö mog┼éem nieraz zaobserwowa─ç zaskakuj─ůc─ů z┼éo┼╝ono┼Ť─ç interakcji mi─Ödzy osobnikami w stadzie, jak r├│wnie┼╝ mi─Ödzy kr├│likami a lud┼║mi. Kr├│liki rzadko kiedy walcz─ů; po wst─Öpnym ustaleniu hierarchii, wystarczy im ÔÇ×polizywanieÔÇŁ sobie nawzajem futerka na g┼éowie. Kr├│liki dobrze wiedz─ů, czego im cz┼éowiek zakazuje; czasem udaje im si─Ö nawet zapanowa─ç nad swoimi instynktami. Czasem za┼Ť chc─ů oszuka─ç ludzi, szczeg├│lnie kiedy my┼Ťl─ů, ┼╝e ludzie ich nie widz─ů; gdy zobacz─ů, ┼╝e ich ÔÇ×przest─ÖpstwoÔÇŁ wysz┼éo na jaw, ich zachowanie w widoczny spos├│b si─Ö zmienia, staj─ů si─Ö potulne, uciekaj─ů do klatki ÔÇö zatem odczuwaj─ů wstyd.

Kto┼Ť mo┼╝e powiedzie─ç, ┼╝e to nie jest moralno┼Ť─ç, bo zwierz─Öta nie maj─ů ÔÇ×┼Ťwiadomo┼ŤciÔÇŁ lub ÔÇ×zrozumieniaÔÇŁ, czym jest kod moralny, imperatyw kategoryczny, b─ůd┼║ te┼╝ nie umiej─ů ÔÇ×przyj─ů─ç perspektywy drugiego osobnikaÔÇŁ. To bardzo s┼éaby argument, bowiem za zas┼éon─ů m─Ötnych sformu┼éowa┼ä typu ÔÇ×┼Ťwiadomo┼Ť─çÔÇŁ czy ÔÇ×zrozumienieÔÇŁ pr├│buje on przemyci─ç w gruncie rzeczy prostackie stwierdzenie, ┼╝e zwierz─Öta nie maj─ů moralno┼Ťci, bo nie s─ů lud┼║mi, a moralno┼Ť─ç jest w┼éa┼Ťciwa tylko ludziom. W ten sam spos├│b niekt├│rzy pr├│buj─ů dowodzi─ç, ┼╝e komputery (czy og├│lniej, algorytmy) nie b─Öd─ů nigdy umia┼éy my┼Ťle─ç. Dla mnie, jako empirysty, je┼Ťli do┼Ťwiadczenie nie czyni r├│┼╝nicy mi─Ödzy dwiema rzeczami, to tej r├│┼╝nicy mi─Ödzy nimi nie ma. Nie ma zatem r├│┼╝nicy mi─Ödzy czym┼Ť, co posiada moralno┼Ť─ç a czym┼Ť, co ÔÇ×tylko doskonale imitujeÔÇŁ posiadanie moralno┼Ťci; podobnie z inteligencj─ů, my┼Ťleniem, ┼Ťwiadomo┼Ťci─ůÔÇŽ

Kr├│tko m├│wi─ůc, moralno┼Ť─ç nie pochodzi od religii. Moralno┼Ť─ç kszta┼étuje si─Ö raczej wraz z nowymi mo┼╝liwo┼Ťciami, jakie przed cz┼éowiekiem otwiera post─Öp technologiczny. Moralno┼Ť─ç dopasowuje si─Ö do tego, co ludziom jest w danym momencie rozwoju potrzebne, religia za┼Ť pod─ů┼╝a za tymi zmianami i opisuje tylko stan faktyczny. W najdawniejszych czasach, kiedy ludzie koczowali w danym miejscu a potem si─Ö przenosili, ci─Ö┼╝ko by┼éo zdoby─ç wystarczaj─ůc─ů ilo┼Ť─ç po┼╝ywienia do przetrwania. Starcy byli pozostawiani samym sobie, gdy┼╝ spo┼╝ywali a nie wytwarzali. Kiedy ludzie nauczyli si─Ö uprawia─ç zbo┼╝e i zacz─Öli prowadzi─ç osiad┼éy tryb ┼╝ycia, jedzenia by┼éo wi─Öcej, a starszyzna okaza┼éa si─Ö u┼╝yteczna ze wzgl─Ödu na ┼╝yciowe do┼Ťwiadczenie, jakie posiada┼éa. Kiedy wielkie cywilizacje zacz─Ö┼éy rosn─ů─ç i zderza─ç si─Ö, jedne z nich podporz─ůdkowywa┼éy sobie inne, a niewolnictwo by┼éo norm─ů. Niewolnictwo przetrwa┼éo zreszt─ů bardzo d┼éugo, bo a┼╝ do czas├│w rewolucji przemys┼éowej, kiedy to niewolnik├│w zast─ůpi┼éy maszyny, a ┼╝ywych ludzi, niepomiernie bardziej inteligentnych od maszyn, wykorzystano do innych cel├│w. Wynalazek druku przyczyni┼é si─Ö do rozpowszechniania idei, a to z kolei pozwoli┼éo wp┼éywa─ç na ┼Ťwiadomo┼Ť─ç ludzkich mas (kiedy ju┼╝ nauczy┼éy si─Ö pisa─ç i czyta─ç, a to troch─Ö trwa┼éo). Dojrzewa┼éa my┼Ťl, ┼╝e ludzie z ni┼╝szych warstw spo┼éecznych s─ů takimi samymi lud┼║mi jak ci z warstw wy┼╝szych. Wiek dziewi─Ötnasty by┼é ┼Ťwiadkiem powstania nowoczesnych narod├│w. Nast─ůpi┼éa zatem emancypacja najni┼╝szych warstw spo┼éecznych. W wieku dwudziestym, kiedy wi─Ökszo┼Ť─ç rodzin z klasy ┼Ťredniej mog┼éa sobie pozwoli─ç na kupno sprz─Öt├│w u┼éatwiaj─ůcych prowadzenie domu, upad┼é model rodziny, w kt├│rym m─Ö┼╝czyzna zarabia pieni─ůdze a kobieta wychowuje dzieci. Kobiety zacz─Ö┼éy masowo realizowa─ç si─Ö w r├│┼╝nych zawodach zgodnych z ich indywidualnymi predyspozycjami i preferencjami. Nast─ůpi┼éa ich emancypacja. Kiedy wkroczyli┼Ťmy na kolejny poziom dobrobytu, zacz─Öli┼Ťmy masowo powi─Öksza─ç nasze rodziny o ÔÇ×nowych cz┼éonk├│wÔÇŁ: zwierz─Öta w rodzaju szczur├│w czy myszy, kt├│re nie tak dawno t─Öpili┼Ťmy.

Oczywi┼Ťcie, do ka┼╝dej z tych wielkich zmian kulturowych mo┼╝na przypisa─ç jedn─ů lub kilka postaci, kt├│re je zainicjowa┼éy b─ůd┼║ te┼╝ sta┼éy si─Ö ich symbolem. Pytanie pozostaje otwarte, czy to te postaci stworzy┼éy sobie dogodne warunki do funkcjonowania, czy te┼╝ ÔÇö odwrotnie ÔÇö same by┼éy tylko wytworem sprzyjaj─ůcych warunk├│w spo┼éeczno-ekonomicznych. Ja opowiadam si─Ö za t─ů drug─ů opcj─ů, poniewa┼╝ ka┼╝da zmiana na wielk─ů skal─Ö wymaga, aby masy prostych ludzi mog┼éy sobie pozwoli─ç na robienie nowej rzeczy lub te┼╝ robienie starej rzeczy w nowy spos├│b. Je┼Ťli ten nowy spos├│b oka┼╝e si─Ö zbyt trudny, b─ůd┼║ te┼╝ dost─Öpny tylko dla nielicznych ÔÇö zmiana nie b─Ödzie mia┼éa masowego charakteru, zga┼Ťnie w wielu ma┼éych, jednostkowych ogniskach. W czasach, kiedy setki tysi─Öcy ludzi musia┼éy przerabia─ç rudy stali, w─Ögla czy soli, nie op┼éaca┼éo si─Ö do takiej pracy zatrudnia─ç kobiet, bo ich wydajno┼Ť─ç by┼éaby niewielka, a za to przyrost naturalny spad┼éby dramatycznie (pami─Ötajmy o wysokiej ┼Ťmiertelno┼Ťci i zapadalno┼Ťci niemowl─ůt na r├│┼╝ne wyeliminowane obecnie choroby).

Jedno jest natomiast pewne: nie wida─ç ┼╝adnej oczywistej zale┼╝no┼Ťci mi─Ödzy tymi kulturowymi zmianami a religi─ů. To samo chrze┼Ťcija┼ästwo, oparte na tej samej ÔÇ×BibliiÔÇŁ istnieje od dw├│ch tysi─Öcy lat, a moralno┼Ť─ç w tym czasie zmieni┼éa si─Ö diametralnie.

Na ostatnie pytanie musz─Ö odpowiedzie─ç przecz─ůco. Nawet je┼Ťli religia dawa┼éaby ludziom moralno┼Ť─ç, sam fakt, ┼╝e jest ona intelektualnym oszustwem, wyklucza j─ů z grona idei, kt├│re chcia┼ébym wspiera─ç.

Ka┼╝dy, kto mia┼é w ┼╝yciu naprawd─Ö ci─Ö┼╝kie chwile wie, ┼╝e bez Boga nie da si─Ö obej┼Ť─ç!

Po pierwsze, to nie jest argument przemawiaj─ůcy za religi─ů. Podobnie jak w przypadku poprzedniego argumentu o moralno┼Ťci, kt├│r─ů rzekomo religia ludziom daje, usi┼éuje si─Ö tu przekona─ç Czytelnika, ┼╝e je┼Ťli pewne stwierdzenie jest u┼╝yteczne, to nale┼╝y je utrzymywa─ç lub wmawia─ç sobie, ┼╝e jest prawdziwe. Niestety jestem radykalnym g┼éosicielem prawdy i w tej materii absolutnie cel nie u┼Ťwi─Öca ┼Ťrodk├│w. Prawda jest bezwarunkowo zawsze lepsza od fa┼észu.

Po drugie, to nieprawda, ┼╝e wiara pomaga w ci─Ö┼╝kich chwilach. Z wiar─ů jest jak z papierosami ÔÇö palacze twierdz─ů, ┼╝e papierosy im pomagaj─ů: odpr─Ö┼╝y─ç si─Ö, pobudzi─ç, lepiej my┼Ťle─ç, nie my┼Ťle─ç, uprawia─ç sport, znosi─ç bezruch, spa─ç, wstawa─ç, wi─Öcej je┼Ť─ç, mniej je┼Ť─ç, trawi─ç, wydala─ç, biega─ç, oddycha─ç i pewnie r├│wnie┼╝ ┼╝y─ç ÔÇö ale wystarczy spojrze─ç na pierwsze lepsze zdj─Öcie rozedmy p┼éucnej, by przekona─ç si─Ö, ile w tym prawdy. Natomiast osobie niepal─ůcej papierosy raczej na pewno w niczym nie pomog─ů.

Ja te┼╝ w ┼╝yciu mia┼éem ci─Ö┼╝kie chwile, ale nigdy nie pomy┼Ťla┼éem nawet, ┼╝eby zwr├│ci─ç si─Ö po pomoc w kierunku religii. W trudnych chwilach powinno si─Ö przeanalizowa─ç sytuacj─Ö, dowiedzie─ç si─Ö, co powoduje problem i to w┼éa┼Ťnie naprawi─ç. Ja tak robi┼éem ze wszystkimi swoimi problemami w ┼╝yciu i jak dot─ůd prawie wszystkie uda┼éo mi si─Ö wyeliminowa─ç, a te jeszcze niewyeliminowane ÔÇö os┼éabi─ç. M├│j rozum uratowa┼é mi kilka razy ┼╝ycie, jest najcenniejsz─ů rzecz─ů, jak─ů posiadam i nigdy nawet nie pomy┼Ťla┼ébym, ┼╝eby z niego rezygnowa─ç w imi─Ö pos┼éusze┼ästwa jakiej┼Ť religii.

Mo┼╝na w ci─Ö┼╝kich chwilach prosi─ç innych o pomoc; to wyj┼Ťcie ma jednak pewn─ů wad─Ö. Aby j─ů Czytelnikowi unaoczni─ç, pos┼éu┼╝─Ö si─Ö analogi─ů. Przypomina mi si─Ö tu artyku┼é niejakiego ksi─Ödza Dziewieckiego, traktuj─ůcy o ludzkiej p┼éciowo┼Ťci. Ksi─ůdz Dziewiecki m├│wi o r├│┼╝nych fortelach, jakie wymy┼Ťlaj─ů m┼éodzi ludzie, aby przekona─ç samych siebie, ┼╝e wsp├│┼é┼╝ycie przed ┼Ťlubem jest w porz─ůdku:

┼╗─ůdanie ÔÇ×dowod├│wÔÇŁ mi┼éo┼Ťci oznacza w rzeczywisto┼Ťci, ┼╝e tej mi┼éo┼Ťci nie ma. Uczciwe rozumowanie ze strony ch┼éopaka powinno by─ç dok┼éadnie odwrotne. Powinien on zapyta─ç swoj─ů dziewczyn─Ö o to, czego ona pragnie oraz przez jakie post─Öpowanie mo┼╝e on jej pom├│c, by mu coraz bardziej ufa┼éa i by czu┼éa si─Ö kochan─ů. Odpowiedzi─ů ze strony dziewczyny raczej nie b─Ödzie wtedy propozycja wsp├│┼é┼╝ycia seksualnego.(2)

Zgadzam si─Ö w zupe┼éno┼Ťci! Zgadzam si─Ö, ┼╝e je┼Ťli cz┼éowiek namawia drugiego wbrew jego woli do wsp├│┼é┼╝ycia seksualnego, sugeruj─ůc jakoby ten drugi mia┼é obowi─ůzek z nim wsp├│┼é┼╝y─ç wobec faktu, ┼╝e si─Ö kochaj─ů ÔÇö to zas┼éuguje on na pot─Öpienie! A co powiedzie─ç o cz┼éowieku, kt├│ry wciska drugiemu religijny kit, wykorzystuj─ůc jego chwilow─ů s┼éabo┼Ť─ç psychiczn─ů i pod pozorem pomocy mu prowadzi prymitywn─ů ideologiczn─ů indoktrynacj─Ö? (Nie m├│wi─Ö tylko o duchownych.) Je┼Ťli kto┼Ť ma problem, to rozumowanie przyjaciela, kt├│ry chce mu pom├│c, powinno by─ç dok┼éadnie odwrotne: powinien on zapyta─ç, co mu dolega, co chce on osi─ůgn─ů─ç i co sprawia mu trudno┼Ťci, a nast─Öpnie spyta─ç, co mo┼╝na zrobi─ç, by mu pom├│c. Odpowiedzi─ů ze strony cz┼éowieka w k┼éopocie raczej nie b─Ödzie wtedy ch─Ö─ç s┼éuchania i przyjmowania egzotycznych dogmat├│w jakiej┼Ť wiary religijnej i uczestniczenia w ko┼Ťcielnych ceremoniach.

Chrystus zmartwychwstał oraz był urodzony z dziewicy! Czy to nie wystarczy, by w niego wierzyć?

Pytanie jest absurdalne, ale mimo to pozwol─Ö sobie na komentarz. Ot├│┼╝ wielu innych bog├│w te┼╝ by┼éo urodzonych z dziewicy w czasie przesilenia zimowego, np. Ozyrys. Je┼Ťli za┼Ť chodzi o zmartwychwstawanie, angielska Wikipedia posiada ca┼éy artyku┼é na temat motywu ÔÇ×Umieraj─ůcego i powstaj─ůcego bogaÔÇŁ (ang. Dying-and-rising deity).

Naturalnie chrze┼Ťcija┼äscy apologeci, kt├│rym zale┼╝y na tym, by mit Chrystusa pokaza─ç jako unikatowy w skali ┼Ťwiata, kontestuj─ů ide─Ö umieraj─ůcego i powstaj─ůcego boga, wskazuj─ůc na r├│┼╝nice mi─Ödzy innymi mitami klasyfikowanymi w tej kategorii a mitem Chrystusa. Oczywi┼Ťcie, ka┼╝dy mit ma w┼éa┼Ťciwe tylko sobie szczeg├│┼éy. Tym niemniej, istnieje ca┼ée mn├│stwo bog├│w w r├│┼╝nych kulturach na ┼Ťwiecie, kt├│rych ┼╝yciorysy s─ů naprawd─Ö podobne do ┼╝yciorysu Chrystusa ÔÇö i je┼Ťli kogo┼Ť nie przekonuj─ů inne argumenty, to sam ten fakt powinien mu wystarczy─ç, by spojrza┼é na opowie┼Ť─ç o Chrystusie innym okiem.

Na przyk┼éad b├│g hinduski Kryszna by┼é ludzkim wcieleniem boga Wisznu. Kiedy by┼é dzieckiem, z┼éy kr├│l Kansa wys┼éa┼é demony, by zabi┼éy Kryszn─Ö, co si─Ö nie uda┼éo. Ostatecznie Kryszna zosta┼é postrzelony przez my┼Ťliwego w lesie, kt├│ry uzna┼é go za jelenia (ten w─ůtek bardzo cz─Östo pojawia si─Ö we wsp├│┼éczesnej polskiej kulturze). Kryszna dokona┼é wniebowst─ůpienia. Brzmi znajomo?

Najprostszym i ÔÇö my┼Ťl─Ö ÔÇö najlepszym wyt┼éumaczeniem tych fakt├│w jest to, ┼╝e cz┼éowiek od zawsze boryka┼é si─Ö z problemami, z kt├│rych g┼é├│wnym by┼éa nieuchronna ┼Ťmier─ç. Tworz─ůc postacie swoich bog├│w, wyposa┼╝a┼é je w atrybuty, kt├│re sam chcia┼é posiada─ç. Jednak doros┼éy cz┼éowiek w XXI wieku powinien umie─ç odr├│┼╝ni─ç mit od rzeczywisto┼Ťci.

Moja historia

Nigdy nie wyznawa┼éem wiary religijnej ani nie zosta┼éem zapisany do ┼╝adnej wsp├│lnoty religijnej (w szczeg├│lno┼Ťci, nie by┼éem nigdy chrzczony). Nie by┼éem w dzieci┼ästwie indoktrynowany przez rodzic├│w, lecz mia┼éem pewne poj─Öcie o istnieniu religii. M├│j ojciec zanotowa┼é w pami─Ötniku taki fragment mojej rozmowy z matk─ů, kt├│ra odby┼éa si─Ö, gdy mia┼éem cztery lata:

ÔÇö A co si─Ö dzieje jak si─Ö umiera?

ÔÇö To si─Ö idzie do nieba.

ÔÇö Acha. I nie da si─Ö stamt─ůd wyj┼Ť─ç?

Kiedy poszed┼éem do szko┼éy, sam zrezygnowa┼éem z ucz─Öszczania na lekcje religii w wieku lat dziesi─Öciu (poprosi┼éem mam─Ö, ┼╝eby mnie wypisa┼éa, dzi─Öki czemu mog┼éem chodzi─ç w tym czasie na informatyk─Ö ze starsz─ů klas─ů, kt├│ra informatyk─Ö ju┼╝ mia┼éa). Na tych kilkudziesi─Öciu lekcjach religii, na kt├│rych by┼éem, uczy┼éem si─Ö o tajemnicach radosnych, bolesnych i jakich┼Ť jeszcze, o faryzeuszach, o hostiach i innych sprawach; uczy┼éem si─Ö na pami─Ö─ç modlitw, przykaza┼ä i historii z ÔÇ×BibliiÔÇŁ.

Uczy┼éem si─Ö tego na takiej zasadzie, na jakiej ma┼ée dzieci ucz─ů si─Ö wszystkiego innego, to znaczy na zasadzie powtarzania za doros┼éym. Dla ma┼éego dziecka ÔÇ×prawd─ůÔÇŁ jest to, co us┼éyszy od doros┼éego, nawet je┼Ťliby to mia┼éo kolidowa─ç z tym, czego samo do┼Ťwiadczy. Ma┼ée dziecko mniej jest zainteresowane tym, co jest prawd─ů a wi─Öcej tym, jak powinno post─Öpowa─ç, by by─ç akceptowane w grupie ludzi, w kt├│rej funkcjonuje; by by─ç popularnym w┼Ťr├│d r├│wie┼Ťnik├│w i chwalonym przez doros┼éych. Oznacza to, ┼╝e na pytanie nauczyciela ma┼ée dziecko w odpowiedzi powie raczej to, czego nauczyciel od niego oczekuje ni┼╝ to, do czego dziecko samo dojdzie po namy┼Ťle ÔÇö nie wiem, czy to prawda w og├│lno┼Ťci (trzeba by spyta─ç psychologa dzieci─Öcego), ale u mnie tak to wygl─ůda┼éo.

Jednak w wieku lat dziewi─ÖciuÔÇôdziesi─Öciu zacz─ů┼éem zastanawia─ç si─Ö nad kwestiami religijnymi. Uwag─Ö moj─ů zaprz─ůta┼éy proste, zrozumia┼ée dla umys┼éu dziecka problemy, takie jak duchy, cudy albo to, jak wygl─ůda pobyt w Niebie: jak ludzie tam wygl─ůdaj─ů, ile maj─ů lat itp. Znamienne jest, ┼╝e nigdy nie zastanawia┼éem si─Ö nad problemami aksjologicznymi czy etycznymi ÔÇö a jedynie nad problemami metafizycznymi. By─ç mo┼╝e oznacza┼éo to, ┼╝e mia┼éem w sobie co┼Ť wi─Öcej z naukowca ani┼╝eli literata lub te┼╝ ÔÇö by u┼╝y─ç innego por├│wnania ÔÇö ┼╝e by┼éo mi bli┼╝ej do Dawkinsa i Russella ni┼╝ do Hitchensa.

P├│┼║niej tego typu rozwa┼╝ania zosta┼éy mi na czas jaki┼Ť wywiane z g┼éowy przez dziewczyny i pierwsze mi┼éosne podboje.

W gimnazjum, w wieku lat pi─ÖtnastuÔÇôszesnastu, zapisa┼éem si─Ö na jaki┼Ť konkurs filozoficzny. Nie doszed┼éem do fina┼éu, ale obudzi┼é on we mnie na nowo zainteresowanie religi─ů i filozofi─ů ÔÇö tym razem jednak du┼╝o g┼é─Öbsze, trwaj─ůce do dzi┼Ť. Interesowa┼éem si─Ö wtedy g┼é├│wnie dowodami na nieistnienie boga/bog├│w; znaczy to, ┼╝e wyra┼║nie okre┼Ťli┼éem si─Ö jako ateista i poszukiwa┼éem uzasadnienia tego stanowiska. Stara┼éem si─Ö rozmawia─ç z dziadkiem, kt├│ry by┼é doktorem filozofii, jednak po roku przenios┼éem si─Ö do Internetu, gdzie mia┼éem niepomiernie wi─Öksze mo┼╝liwo┼Ťci rozwijania swojej wiedzy, umiej─Ötno┼Ťci rozumienia argument├│w i poprawnego ich wys┼éawiania.

W wieku lat dziewi─Ötnastu prze┼╝y┼éem kr├│tki, roczny epizod ze studiami filozoficznymi ÔÇö wtedy ju┼╝ jednak m├│j ┼Ťwiatopogl─ůd by┼é na tyle bogaty, ┼╝e interesowa┼éy mnie szczeg├│┼éowe problemy, wynikaj─ůce z rozwa┼╝ania wielu r├│┼╝norodnych kwestii ┼Ťwiatopogl─ůdowych (nie tylko tych religijnych), na przyk┼éad: czy mo┼╝na zdefiniowa─ç poj─Öcie matematyczno┼Ťci czy og├│lniej: opisywalno┼Ťci ┼Ťwiata; dlaczego niemo┼╝liwe jest wynalezienie algorytmu mechanicznie udowadniaj─ůcego wszystkie mo┼╝liwe stwierdzenia w matematyce ÔÇö i tym podobne. Okaza┼éo si─Ö niestety, ┼╝e te problemy ÔÇö cho─ç wa┼╝ne dla filozofii ÔÇö nie s─ů roztrz─ůsane na studiach filozoficznych, a do ich analizy konieczne jest posi─Ö┼Ťcie(3) ogromnej wiedzy z wielu innych dziedzin ludzkiego poznania. Studia zamierzam kiedy┼Ť doko┼äczy─ç, lecz nie nast─ůpi to, dop├│ki owej niezb─Ödnej wiedzy nie posi─ůd─Ö.

W tej wersji m├│j ┼Ťwiatopogl─ůd przetrwa┼é do dzi┼Ť, cho─ç dzi┼Ť nie ma ju┼╝ we mnie tego ferworu i gorliwo┼Ťci do rozmowy co dawniej. Je┼Ťli kto┼Ť zechce zamieni─ç ze mn─ů kilka zda┼ä, dowiedzie─ç si─Ö o moim ┼Ťwiatopogl─ůdzie ÔÇö wtedy jestem jeszcze w stanie zmusi─ç swe m├│zgowe zwoje do pracy.

Posłowie

D┼éugo my┼Ťla┼éem, jak zako┼äczy─ç t─Ö notk─Ö, lecz nic konkretnego nie przychodzi mi niestety do g┼éowy. Mo┼╝e to dlatego, ┼╝e planuj─Ö poruszy─ç jeszcze temat ateizmu, a w szczeg├│lno┼Ťci napisa─ç o r├│┼╝nych ciekawych ludziach, kt├│rzy byli ateistami. Dzi─Ökuj─Ö wi─Öc za lektur─Ö i zapraszam do komentowania.

Przypisy

(1) Wyrok zosta┼é zawieszony w nast─Öpstwie og├│lno┼Ťwiatowych protest├│w. Jak pisze Polskie Radio, ÔÇ×oskar┼╝enie dotyczy┼éo wpis├│w, w kt├│rych Say mi─Ödzy innymi o┼Ťwiadczy┼é, ┼╝e je┼Ťli kto┼Ť jest ┬źwsz─ů, miernot─ů (ÔÇŽ), z┼éodziejem czy bufonem, to zawsze jest to islamista┬╗. Pianista ┼╝artowa┼é te┼╝ na temat nawo┼éywania do mod┼é├│w, kt├│re trwa┼éy zaledwie 22 sekundy. ┬źPo co taki po┼Ťpiech? Czeka┼éa kochanka czy raki?┬╗ ÔÇö napisa┼é na Twitterze (raki to w├│dka ze sfermentowanych rodzynek). Inny wpis Saya nawi─ůzywa┼é do ┼Ťredniowiecznego perskiego poety, matematyka, filozofa i zarazem mi┼éo┼Ťnika wina Omara Chajjama, kt├│ry zapytywa┼é, czy niebo to tawerna czy dom publiczny ÔÇö z tej racji, ┼╝e wierni muzu┼émanie maj─ů obiecane tam rzeki winem p┼éyn─ůce i hurysyÔÇŁ. ┼╣r├│d┼éo: https://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/936928,Turcja-Pianista-Fazil-Say-ponownie-skazany

(2) https://opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/seks_noblicza.html

(3) http://nfjp.pl/lemma/posi%C4%99%C5%9Bcie

Skomentuj

Prosz─Ö zalogowa─ç si─Ö jedn─ů z tych metod aby dodawa─ç swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystaj─ůc z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmie┼ä )

Zdj─Öcie na Google

Komentujesz korzystaj─ůc z konta Google. Wyloguj /  Zmie┼ä )

Zdj─Öcie z Twittera

Komentujesz korzystaj─ůc z konta Twitter. Wyloguj /  Zmie┼ä )

Zdj─Öcie na Facebooku

Komentujesz korzystaj─ůc z konta Facebook. Wyloguj /  Zmie┼ä )

Po┼é─ůczenie z %s