𝟭𝟴 W końcu cię zabiję. Studium przypadku przemocy domowej

On — lat około dwudziestu, były marszałek Parlamentu Dzieci i Młodzieży Województwa Lubelskiego, poseł na Sejm Dzieci i Młodzieży, radny Młodzieżowej Rady Miasta Lublina, student Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, amator wspinaczki wysokogórskiej. Ona — parę lat starsza, absolwentka (lub była studentka) Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach i Uczelni Łazarskiego, twórczyni i prezeska fundacji edukacyjnej, tak jak on pasjonatka gór a oprócz tego dalekich podróży, sportów i mody z dawnych lat. Oboje drobnej budowy, delikatni, inteligentni, jak to się mówi „na poziomie”, z ambicjami i perspektywami.

Pod koniec kwietnia 2021 spędzali noc w jej mieszkaniu na Wilanowie. W pewnym momencie mężczyzna wybiegł na klatkę schodową krzycząc, że umiera. Wezwano karetkę, jednak ostatecznie nie udało się go odratować — po kilku dniach odszedł w szpitalu. Został pchnięty dużym nożem kuchennym przez swoją „sympatię”.

Analiza

Jak wynika z relacji sąsiadów, kobieta często bywała wobec partnera wulgarna, agresywna i kontrolująca. Była też ponoć zazdrosna. Szczegół, który pozwala ją zidentyfikować to fakt, że jej fundacja „powstała, aby promować ideę wszechstronnego rozwoju człowieka na całym [sic] etapie życia” i zapewne w tym celu ów szczegół został ujawniony przez jedną z gazet.

Fundacja ta ma swoją stronę. W kilku miejscach widać napisy typu „lorem ipsum”, informacji jest tam niewiele, całość sprawia wrażenie chaotycznej zbieraniny prostych poradników na tematy prawne, na przykład jakie są formy własności mieszkania albo jak działa System Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie (o ironio) oraz informacji, które w ogóle nie wchodzą w obszar wiedzy, takich jak na przykład porady dotyczące grania na giełdzie kryptowalut. Widoczne są logotypy organizacji, które wyłożyły na to wszystko pieniądze. Fundacja wygląda tak, jak gdyby celem jej istnienia była realizacja ambicji przywódczych Pani Prezes, eksploracja tematów nurtujących pozostałe osoby — a być może przy okazji dorobienie pieniędzy (tego nie wiem). Niewiele wiadomo o jej beneficjentach, to znaczy o tym, komu i jak zdołała pomóc.

(fragment wypełniaczy miejsca na stronie fundacji; teksty pisane przez pracowników są nieco lepsze)

Kobieta posiada też kilka profili w mediach społecznościowych. Przeglądając je, człowiek czuje się jakby oglądał jakiś film sensacyjny. Dosłownie każde zdjęcie jest ustawione, wyretuszowane, zaprojektowane; opowiada jakąś historię albo skanduje jakieś hasło. Nie ma przypadkowych postów, wszystko jest starannie zgrane z wizerunkiem, jaki sobie ta osoba wymyśliła.

Dama w filharmonii, dama w żakiecie, dama w kapeluszu z papierosem. Ważna pani „polityk”, rozmówczyni przeprowadzająca wywiady z największymi z największych. Wreszcie, sportowczyni, zajmująca się kilkunastoma dyscyplinami: wspinaczką wysokogórską, pływaniem na jachtach, łucznictwem, szermierką, strzelectwem. Druga „kobieta na krańcu świata”: Uganda, Maroko, z drugiej strony kobieta światowa: Londyn, Greenwich, Wembley, Luksemburg, Paryż, Odessa. Do tego najlepsi fotografowie (i to, proszę państwa, z zagranicy!), legendy alpinizmu, same szychy. Oczywiście na ten haczyk łowią się całe ławice — mnóstwo jest komentarzy w rodzaju: „To jest życie!”, „Podziwiam!”, „Łaał!”, „Zazdro!”.

Zastanawiam się, czy osoba, która w tak skrupulatny sposób od podstaw stworzyła samą siebie na nowo, ma jeszcze jakąkolwiek łączność z tym, kim jest naprawdę. Czy taka osoba w ogóle jest w stanie choćby wybrać rano skarpetki jakie ma włożyć, bez myślenia o tym, jak wyjdą na zdjęciu i czy będą pasowały do przedstawienia, które ma dzisiaj odegrać?

Myślę też, że człowiek, który żyje w świecie swoich fantazji, musi być bardzo samotny. No bo jak zaprosić kogokolwiek do tego świata, w którym jest się władcą absolutnym, żądnym nieustającego podziwu i całkowitego podporządkowania? Co miałaby z takiej wycieczki wynieść druga osoba? Nie ma mowy, żeby zaistniała tam na równych prawach z monarchą. Jeśli już, mogłaby odgrywać rolę obiektu, na którym skupiają się jego żądze, podobnego do szczura opisanego w „Małym Księciu” Exupéry’ego. Mamy tam pewnego króla, który samotnie włada pustą z pozoru planetą. Jak się okazuje, prawdopodobnie na planecie jest jeszcze stary szczur, który okresowo skazywany jest przez króla na śmierć dla zademonstrowania imperatorskiego majestatu i potęgi, potem jednak zawsze jest ułaskawiany, „wszak jest tylko ten jeden” i gdyby miał rzeczywiście zginąć, zabawa by się skończyła. Niezbyt to zachęcająca rola dla drugiego człowieka.

Wróćmy do analizy materiału. Oprócz „motywujących” cytatów na profilach można znaleźć także takie:

Jeżeli nie istnieje żadna wieczna świadomość w człowieku, jeżeli na dnie wszystkiego czai się tylko dziko działająca moc, która kłębiąc się w wirze ciemnych namiętności zrodziła wszystko to, co było wielkie, i to, co nie miało żadnego znaczenia, jeżeli pustka bezdenna i nigdy nie nasycona kryje się pod wszystkim, czymże innym staje się życie, jeśli nie rozpaczą? […] Jakże puste i beznadziejne wydaje się życie!

Søren Kierkegaard

Bezdenna, nigdy nienasycona pustka, z której ciemne namiętności i dzika moc tworzą wszystko co wielkie. Jak koszmarną pustkę emocjonalną musi odczuwać człowiek, który to napisał lub z tym się identyfikuje?… Nic dziwnego, że życie wydaje mu się beznadziejne — przecież całe życie poświęcił uzyskiwaniu poklasku od ludzi, a kiedy to już się udało, okazało się, że pod względem zaspokojenia emocjonalnych potrzeb dalej jest w punkcie wyjścia. Koszmar.

Albo weźmy ten cytat:

W górach musisz wykonać pewien wysiłek bez zapłaty. Jest to mistyka, szukanie czegoś wyjątkowego. Do tego trzeba mieć wyobraźnię i filozofię życiową. Nie każdego na to stać, nie każdemu się chce. Bo w górach nie ma granic, tam się szuka wolności. A samo przebywanie w górach łagodzi, eliminuje agresję. Są elementy rywalizacji, ale rywalizacji z wyznaczonym celem, a nie z przeciwnikiem.

Krzysztof Wielicki

Przebywanie w górach łagodzi agresję? Być może, nigdy po górach nie chodziłem. Cóż jednak z tego, skoro po powrocie człowieka na ziemię wraca także agresja? Leczyć zaburzenia osobowości górami — to pomysł niezbyt trafiony.

Logika naszego postępowania jest zawsze na łasce ciemnych i nieprzewidzianych popędów.

Joseph Conrad

Kolejna przykra konstatacja umieszczona na profilu kobiety. Naszym postępowaniem mają rządzić popędy. Zawsze. W dodatku ciemne, czyli złe, oraz nieprzewidziane, czyli takie, nad którymi nie mamy kontroli. Widać tu wyraźnie, że ta osoba jest bardzo daleko od swoich prawdziwych marzeń i chęci. Zostały one dawno zagłuszone budowaniem „wszystkiego co wielkie”.

Czy tak musi być? Nie, tak się sprawy mają tylko jeśli nie szukamy pomocy. Przy odrobinie dobrych chęci, jesteśmy w stanie zidentyfikować te „ciemne popędy” i zyskać nad nimi kontrolę. Nie wiem oczywiście, czy ta kobieta szukała pomocy psychologicznej czy nie, podejrzewam jednak to drugie. Ta całkowita pewność siebie, ta ucieczka od realności w sztuczność — to mi nie pasuje do człowieka otwartego, człowieka otwartego także na konieczność zmiany, w tym tej najbardziej niewygodnej zmiany — zmiany samego siebie.

Kobieta nie przyznała się do winy, nie składała także wyjaśnień na policji.

Wnioski

No dobrze, problem został przedstawiony, ale nadal nie wiadomo, po co w ogóle o nim piszę. Przecież zabójców jest cała masa. Kobiet-zabójczyń też. Cóż, będę się jeszcze odwoływał do tego tekstu w późniejszych notkach, więc nie przedstawię wszystkich powodów od razu. Póki co zauważmy następujące fakty.

Po pierwsze, czynniki w rodzaju płci czy poziomu wykształcenia nie mają przełożenia na to, kto może a kto nie może stać się sprawcą lub ofiarą przemocy domowej. Kobiety też mordują. Czasem mordują dzieci, czasem też mężczyzn. Jeśli poszukacie doniesień na ten temat, znajdziecie całą masę. Dzisiaj przeczytałem o 22-latce, która usiłowała zadźgać 34-latka oraz o żonie, która potajemnie dosypała mężowi środek do udrożniania rur do mleka, co skończyło się hospitalizacją a mogłoby się skończyć jego śmiercią. Nie chodzi o przedstawianie płci żeńskiej w złym świetle; na pewno kobiety nigdy mężczyzn nie przebiją pod względem liczby zabójstw. Dla równowagi powiem, że dzisiaj czytałem również o nauczycielce religii zamordowanej przez swojego syna, a niedawno pisano o mężczyźnie, który brutalnie zabił żonę i wyłupił jej oczy w obecności maleńkich dzieci — i tak dalej… Przestępcy występują we wszystkich środowiskach.

Po drugie, wiele osób, które stają się przestępcami (ale nie wszyscy), nie wiedzie przed popełnieniem przestępstwa zbyt szczęśliwego życia. Osoby, których życie jest z pozoru iście hollywoodzkie, zazwyczaj są najbardziej nieszczęśliwe a jednocześnie najmocniej zaprzeczają temu, jakoby cokolwiek mogło być w ich życiu niepoukładane i odrzucają oferty pomocy. Mimo to, wysyłają pewne subtelne sygnały — czy to będzie cytat czy zdjęcie z podtekstem czy też szkolne wypracowanie o dziwnej treści. Bądźmy czujni, rozmawiajmy, obserwujmy, nie oceniajmy.

Po trzecie, ponieważ przy obecnej świadomości i kulturze prawnej bardzo trudne jest ściganie sprawców przemocy psychicznej — której ta kobieta bezsprzecznie używała w tym związku — należy doprowadzić do tego, aby wszystkie ofiary tej przemocy miały przynajmniej świadomość, że ona się dokonuje i że one z jej powodu cierpią. Należy zatem najpierw samemu doedukować się w zakresie przemocy w związkach międzyludzkich, aby uwrażliwić się na wszelkie jej przejawy: niszczenie rzeczy, wydzielanie pieniędzy, szantaż, również emocjonalny, bierna agresywność, poniżanie, kontrolowanie z kim ktoś się spotyka, gdzie przebywa, co ma w telefonie, co robi, wpajanie zależności, podległości, konieczności „słuchania się” drugiej osoby itp. Następnie należy tę swoją świadomość wykorzystać do identyfikacji problematycznych zachowań.

Ofiary najczęściej trwają w niszczących je związkach, ponieważ — mimo że niszczące — związki te zaspokajają wiele ich potrzeb, z których istnienia ofiary najczęściej nie zdają sobie sprawy.

  1. Ofiary często postrzegają siebie jako opiekuna, bez pomocy którego partner by sobie nie poradził. Jest to uzewnętrznienie potrzeb, jakie ma każdy z nas: potrzeby opieki nad kimś, bycia dobrym człowiekiem, bycia kimś ważnym dla kogoś.
  2. Taka opieka daje poczucie kontroli partnera, oswaja go, szczególnie gdy jest on niesamodzielny z powodu uzależnień od substancji i zachowań (alkoholizm, narkomania, hazard itp.). Samodzielny partner — dla osób, o których mówimy — to rzecz nie do pomyślenia; to coś nieprzewidywalnego i groźnego.
  3. Ponadto, ktoś, kim się opiekujemy, jest od nas w pewnym stopniu zależny; jesteśmy mu potrzebni, a to daje nadzieję, że nas nie opuści. Lęk przed samotnością, przed nieumiejętnością poradzenia sobie w życiu samemu jest często najsilniejszym z czynników trzymających ofiary w szkodliwych dla nich związkach.
  4. Ofiary widzą również w problematycznym partnerze wcielenie problematycznego rodzica lub członka rodziny, a „naprawianie” takiego partnera w magiczny sposób oznacza dla nich przezwyciężanie problemów zapamiętanych z dzieciństwa, ostateczne ich unicestwienie.

Może się to wydać dziwne, ale ktoś, kto wychował się w dysfunkcyjnej rodzinie, najlepiej zna właśnie dysfunkcyjne a nie zdrowe wzorce zachowań i do stworzenia takich wzorców będzie dążył. To, co znane, nawet jeśli bolesne, wydaje się lepsze, łatwiejsze do przewidzenia (kontroli) od tego, co nieznane. Z tego też powodu rodzina zazwyczaj nie jest dobrym wsparciem. Rodzina czasem radzi aby przetrzymać trudny okres, nie prowokować agresora, mieć dzieci itp. Wszystko to są rady kompletnie błędne. Jeśli agresja narasta przez dłuższy okres czasu i nie otrzymuje żadnego odporu, w końcu prowadzi do ekstremum — stąd też tytuł notki.

Można zastanowić się, czy ktoś ze znajomych nie jest ofiarą przemocy i nie wysyła sygnałów świadczących o istnieniu któregoś z tych mechanizmów w jego psychice. Można ewentualnie omówić z tą osobą swoje wątpliwości, aby skłonić ją do poszukania pomocy psychologa. Trzeba pamiętać o tym, że ludzie w takiej sytuacji doświadczają ogromnej presji psychicznej, ich postrzeganie świata jest zniekształcone (przykład zniekształcenia postrzegania: „skoro mnie bije, znaczy że mu na mnie zależy”), a nade wszystko bardzo boją się oni zmian, zatem obecne są w nich silne mechanizmy mające ich przed tymi zmianami uchronić (przykłady tzw. racjonalizacji chroniących przed zmianami: „nie mam się gdzie wynieść”, „policja w moim kraju nie ufa ojcom”, „przemoc jest incydentalna, właściwie to dobrze nam się żyje”, „wpłaciliśmy już zadatki na ślub” itp.). Przekonywanie takiej osoby na siłę do swojej wersji wydarzeń spowoduje uruchomienie się mechanizmów obronnych poprzez zaprzeczanie faktom lub tworzenie choćby najbardziej absurdalnych ich interpretacji, a co ważniejsze, nasili lęk. Prawidłowa interakcja z osobą doświadczającą przemocy psychicznej powinna więc koncentrować się na osłabieniu jej lęku choćby poprzez wysłuchanie jej i empatyzowanie z nią — w nadziei, że w którymś momencie dojdzie ona do wniosku, że potrzebuje pomocy.

Tych wszystkich czynników prawdopodobnie w omawianym przypadku zabrakło i dlatego miał on taki właśnie finał.

Źródła (wybór)

https://wawainfo.pl/znaleziono-go-nieopodal-mieszkania-dziewczyny-na-wilanowie-zginal-od-rany-kutej

https://www.se.pl/warszawa/brutalne-morderstwo-na-wilanowie-z-zimna-krwia-zadzgala-swojego-partnera-mezczyzna-wykrwawial-sie-pod-blokiem-aa-w6kk-E1Yh-b8TL.html

// grafika na podstawie photos-public-domain.com

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s