O autorze

Dlaczego pisanie idzie tak wolno

Im więcej zależało wyłącznie od niego, tym wolniej sobie poczynał. Czas opracowania minuty nagrania coraz bardziej się wydłużał. Nie inaczej było z pracą redakcyjną w radiu. W trwającej 2 minuty 43 sekundy wypowiedzi o Ryszardzie Straussie dokonał 131 cięć: średnio jedno na sekundę. O długich, kontrapunktycznych dokumentach już lepiej nie mówić.

Wolność wydaje nas na pastwę samych siebie: jak narzucić swemu bezkompromisowemu Ja jakąś rozsądną granicę, kładącą kres wspinaczce ku — i tak nieosiągalnej — doskonałości? Kiedy nikt i nic z zewnątrz nie ustawia nam poprzeczki, może to okazać się zadaniem ponad siły. Czy zresztą po Gouldzie można oczekiwać rozsądku? Geoffrey Payzant pisze, że przypomina mu on „średniowiecznych rzemieślników, którzy wkładali całą duszę w cyzelowanie szczegółów na niewidocznych stronach filarów albo na tyłach stalli, gdzie nie mogło ich zobaczyć ludzkie oko — czyniąc to w przekonaniu, że ich pracę dostrzeże Bóg”.

(S. Rieger, „Glenn Gould czyli sztuka fugi”)

Dlaczego na wakacje nad morze

— Szerokie fale… — powiedział Tomasz Buddenbrook. — Jak one przypływają i rozbijają się, przypływają i rozbijają się, jedna po drugiej, bez końca, bez celu, jednostajnie i błędnie. A jednak to oddziaływa kojąco i pocieszająco, jak rzeczy proste i konieczne. Nauczyłem się coraz bardziej kochać morze… chyba tylko dlatego dawniej wolałem góry, że są odleglejsze. Teraz nie pragnąłbym tam pojechać. Zdaje mi się, że bałbym się i wstydził. Są zbyt kapryśne, nieprawidłowe, za bardzo różnorodne… czułbym się tam z pewnością przytłoczony. Jacy właściwie ludzie wolą monotonię morza? Zdaje się, że tacy, którzy zbyt długo i głęboko wnikali w zagmatwane sprawy wewnętrzne, by nie oczekiwać przynajmniej po zewnętrznych przede wszystkim tego jednego: prostoty… Najmniej ważne jest to, że na góry trzeba wspinać się odważnie, podczas gdy nad morzem wypoczywa się cicho na piasku. Ale znam spojrzenie, jakim oddaje się hołd temu i tamtemu światu. Pewne, przekorne, szczęśliwe oczy, pełne przedsiębiorczego ducha, siły i radości życia, błądzą od wierzchołka do wierzchołka; ale nad przestworem morza, które z takim mistycznym i obezwładniającym fatalizmem toczy swoje fale, marzy spojrzenie zamglone, beznadziejne, wiedzące, które niegdyś głęboko wejrzało w smutne odmęty… Zdrowie i choroba, w tym cała różnica. Człowiek wdziera się śmiało w cudowną rozmaitość zębatych, sterczących, przepaścistych zjawisk, by doświadczać swych sił żywotnych, których dotąd wcale nie zużył. Ale widok prostoty rzeczy zewnętrznych wówczas darzy nas wypoczynkiem, gdy jesteśmy znużeni wewnętrznym odmętem.

Pani Permaneder milczała, tak zalękniona i niemile dotknięta, jak milczą poczciwcy, gdy w towarzystwie ktoś niespodzianie wypowie coś prawdziwego i poważnego. „Przecież takich rzeczy się nie mówi!” — myślała patrząc w dal, by nie spotkać jego [brata] wzroku. I by przeprosić go w milczeniu za to, że wstydziła się za niego, przyciągnęła do siebie jego rękę.

(T. Mann, „Buddenbrookowie”)

Poza tym

Parę słów o Wroubelku można także przeczytać w artykułach z tagiem Wroubelek. Nie zamierzam na razie podawać tu swoich danych personalnych ani życiorysu.

Reklamy